NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dhoom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dhoom. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 września 2010

684. Dhoom 2, reż. Sanjay Gadhvi

Seria: Dhoom #2
Reżyseria: Sanjay Gadhvi  
Scenariusz: Vijay Krishna Acharya
Zdjęcia: Nirav Shah  
Muzyka: Pritam Chakraborty, Salim Merchant, Suleman Merchant Kraj: Indie  
Gatunek: Akcja / Thriller 
Premiera światowa: 20 października 2006 
Premiera polska na DVD: 15 maja 2008 
Obsada: Abhishek Bachchan, Rimi Sen, Uday Chopra, Bipasha Basu, Hrithik Roshan, Aishwarya Rai

    W 2004 roku na ekrany wszedł film akcji z Bollywoodu „Dhoom”, który okazał się miłym zaskoczeniem dla widzów i krytyków. Kilkukrotnie nagradzany hit dwa lata później doczekał się swojej kontynuacji. Pomimo tego, że druga część wyszła od tych samych twórców co pierwsza produkcja to jednakże odbierana jest ona o wiele lepiej od poprzednika. Być może jest to spowodowane bardziej przystępną akcją, większą ilością humoru, a może po prostu jakość filmu podniosły występy Aishwaryi Rai i Hrithika Roshana. 
    Po zakończonej sukcesem współpracy motocyklisty Aliego i policjanta Jaia, Ali wstępuje do policji. Po pewnym czasie, kiedy to Ali i jego żona Sweety oczekują dziecka szykuje się kolejne zadanie. Jai bliski jest schwytania złodzieja drogocennych i wyjątkowych przedmiotów - Aryan, który do każdego rabunku zmienia swoją postać w sposób uniemożliwiający jego zidentyfikowanie. Nikt tak naprawdę nie zna jego twarzy, dlatego też pozostaje nieuchwytny dla Jai`a. Dlatego też zatrudnia on do pomocy zwinną złodziejkę – Sunehri, która otrzyma wolność jeżeli pomoże mu złapać Aryana. Sunehri zdobywa zaufanie Aryana, który zabiera ją na następny skok w Brazylii. Nikt nie spodziewa się jednak, że zadanie to zakończyć może się wzajemną miłością dwójki złodziei, które może całkowicie odmienić ich życie. 
    Przyglądając się fabule filmu zauważyć możemy schematy powtórzone z filmu pierwszego. Do takowych z pewnością należy kolejny pościg za niedoścignionym bandziorem, który w szybki i nowoczesny sposób dokonuje kradzieży. Ponownie bohater Jai musi zasięgnąć pomocy u zaprzyjaźnionego kryminalisty, aby pomógł mu dorwać poszukiwanego. Ponownie zastosowano manewry z ukazujące wizje Aliego ze swoimi ewentualnie przyszłymi kobietami. Jednakże na tym podobieństwa się kończą. W filmie mamy bardzo dużo akcji. Towarzyszymy każdej kradzieży jakiej dokonuje Aryan. Tym samym obserwujemy jego pomysłowość jeżeli chodzi o przebrania – uwierzcie mi, ale nigdy bym nie wykombinowała sposobu wtopienia się w tło w muzeum, powaliło mnie to na łopatki. W tym filmie w odróżnieniu od poprzedniego skupiono się bardziej na czarnym charakterze, którym jest Aryan, chociaż w pewnym momencie granice między dobrym a złym bohaterem zaczynają się tutaj zacierać. W końcu rozbudowano wątek miłosny. Pierwszy film jedynie ocierał się o takowy, w drugim, z kolei, możemy zauważyć rozwój uczuć pomiędzy Aryanem oraz Sunehri. Ponadto zobaczymy pierwszy prawdziwy pocałunek w kinie bollywoodzkim (przynajmniej pierwszy wśród tych filmów, które ja oglądałam), który zakończył się pozwem do sądu dla dwójki bohaterów biorących w nim udział. Podobno pocałunek ten był obsceniczny, ale w Indiach, gdzie publiczne okazywanie uczuć jest zabronione to nie ma się co dziwić. 
    Film ma w sobie coś co nie pozwala się od niego oderwać. Niestety, nie są to Indie, ale i tak krajobrazy momentami są przepiękne. Tym razem zdjęcia Nirava Shaha oraz Vikasa Sivaramana mają w sobie więcej życia. Być może to za sprawą tego drugiego, który dopiero teraz dołączył do ekipy „Dhoom”. Muzykę skomponowali Ci sami panowie, którzy pracowali przy pierwszym filmie, czyli Pritam Chakraborty oraz Salim i Suleiman Marchant. Dlatego też klimat jeżeli chodzi o ścieżkę dźwiękową pozostał taki sam. Ponownie usłyszymy utwór tytułowy znany z pierwszego filmu - „Dhoom Machale”, który tutaj został przerobiony, w zasadzie, dwukrotnie. Najważniejsze jest to, że dominowały w nim raczej angielskie słowa, a niżeli tekst hindi. Ponadto nazwano go „Dhoom Again”. Usłyszeć możemy go podczas napisów początkowych oraz końcowych, a także w trakcie filmu podczas scen akcji – w szczególności scen pościgów. Utwór ten fascynuje także pod względem choreograficznym. Jest idealnie dopracowany. Inną dynamiczną piosenką jest „Crazy Kiya Re” w tanecznym wykonaniu Aishwaryi Rai, a dubbingowała ją Sunidhi Chauhan. Naprawdę rytmiczny kawałek, który szybko wpada w ucho. W zasadzie to każdy utwór ma w sobie to coś. Każdy może się spodobać. Znajdziemy tutaj bardziej współczesne utwory jak dwa wcześniej wspomniane, ale są też piosenki bardziej tradycyjne, do których zaliczyć można „Touch me”, czy „Dil Laga Na”. Każdy z nich jest inny, ale każdy ma jedną wspólną cechę – szybko wbija się w pamięć.
    W filmie ponownie zobaczymy duet z pierwszego filmu w postaci Abhishka Bachchana i Udaya Chopry. I tak jak w pierwszym filmie tak też w tym to Uday lepiej się spisał. Abhishek zagrał gorszego palanta niż był nim w pierwszym filmie, a jakby nie było to była to ta sama postać. Dalej jednak był sztywny i nadal nie wiem, czy tego wymagała rola, czy on po prostu tak to odegrał, czyli bez emocji. Uday z kolei dalej bawił.Uroczy z niego facet. Dla mnie prawdziwym objawieniem w tym filmie był Hrithik Roshan, czyli człowiek kameleon tego filmu. Przez większą część filmu chodził z gołą klatą więc nie dziwcie się, że zgłupiałam na jego punkcie do tego stopnia,że śni mi się po nocach. No, ale nie będę narzekać z tego powodu. Aktorsko może i jest według niektórych słaby, ale jak dla mnie był lepszy niż Abhishek. Wystąpił on w duecie z Aishwaryą Rai, która z filmu na film coraz bardziej mi się podoba, w szczególności w takich rolach, gdzie nie jest do końca dobrą, ale też i nie złą postacią.
    Rzadko kiedy zdarza się, żeby kontynuacja filmu była lepsza od pierwszego. Rzadko zresztą zdarza się, aby jakikolwiek film z Bollywoodu doczekał się sequela. Jednakże znajdziemy wyjątki od reguły,do których w obu przypadkach zaliczymy film „Dhoom 2”. Film ma w sobie więcej akcji, poza tym, a właściwie przede wszystkim, od pierwsze filmu wyróżnia go kilka naprawdę dobrych utworów, których w pierwszym filmie było jak na lekarstwo. Ponadto występy Roshana i Rai zdecydowanie wyszły na plus dla tej produkcji, nie wspominając o ich słynnym pocałunku, który z pewnością dodał pikanterii. Co tu dużo mówić, gdy staniecie przed wyborem, który film obejrzeć proponuję swoją uwagę skupić na kontynuacji.

683. Dhoom, reż. Sanjay Gadhvi

Seria: Dhoom #1 
Reżyseria: Sanjay Gadhvi  
Scenariusz: Vijay Krishna Acharya
Zdjęcia: Nirav Shah  
Muzyka: Pritam Chakraborty, Salim Merchant, Suleman Merchant  
Kraj: Indie  
Gatunek: Akcja / Thriller 
Premiera światowa: 27 sierpnia 2004 
Premiera polska na DVD: 06 grudnia 2007 
Obsada: Abhishek Bachchan, Rimi Sen, Uday Chopra, John Abraham, Esha Deol

    Dla większości kino maniaków filmy pochodzące Bollywood kojarzą się tylko i wyłącznie z ckliwymi historyjkami miłosnymi. Jednakże pośród potoku romansów i melodramatów znajdują się także pojedyncze produkcje, skierowanych głównie do męskiej części widzów, gdyż obfitują w akcję rodem z „Szybkich i wściekłych”. Jedną z takich pozycji jest szybka produkcja Sanjaya Gadhvi o tytule „Dhoom”.
    Jai Dixit jest policjantem Departamentu Przestępczości Zorganizowanej i od pewnego czasu próbuje złapać złodziei rabujących obiekty Mombaju na swoich nowoczesnych i szybkich motocyklach. Ci, niestety, cały czas wymykają mu się z rąk dokonując rabunków w sposób niezauważony i równie szybki jak ich motocykle. Dlatego też Dixit postanawia więc podjąć drastyczne środki i zatrudnia do pomocy mechanika od motocykli – Aliego, który sam również jest motocyklistą. Dixit liczy na to, że nowy nabytek pomoże mu dorwać niedoścignionych. Jednakże podczas kolejnej nieudanej akcji policjant podejrzewa, że Ali brał udział w całym rabunku, w związku z czym na oczach telewizji i zebranych ludzi wdaje się w bójkę z pomocnikiem. Po tym wydarzeniu rozwścieczony Ali przystaje do grupy złodziei na motocyklach.
  „Dhoom” w niczym nie przypomina tradycyjnych filmów, które pochodzą z Indii. Właściwie w niczym nie pomaga zrozumieć tradycji tego kraju. Wielu fanom może żałować, że nie zobaczą tego w tym filmie. Ta produkcja bowiem przedstawia współczesną stronę tego pięknego kraju, Indie z punktu widzenia motocyklistów, rabusiów, bandziorów. Dzięki temu film pełny jest rozmaitych akcji, które skupiają się nie tylko na samych rabunkach dokonywanych przez gang motocyklowy, ale także i na samych pościgach.Nie obędzie się także bez strzelanin, które jednym razem wyglądają lepiej, a innym razem bawią. Z pewnością do bardziej fascynujących akcji zaliczyć można tą podczas koncertu oraz przy zabawie Sylwestrowej. Jeżeli zaś chodzi o jakieś pościgi to żaden nie był zbytnio fascynujący. Co do samego humoru to jest go tutaj jak na lekarstwo, a jedyne zabawne kwestie, czy sytuacje możemy zawdzięczać Aliemu. To właśnie twórcy nadali mu taki wyraz przedstawiając go jako roztrzepanego chłopaka, który chciałby poślubić każdą piękną hinduskę napotkaną na swojej drodze życiowej. Niesamowicie zabawne były te jego wizje, w szczególności kiedy w brutalny sposób zostały one niszczone.
    Jedną z zalet filmu mogą być zdjęcia debiutującego wówczas Nirava Shaha oraz montaż poszczególnych scen. W szczególności kiedy brać pod uwagę różnego rodzaju zbliżenia oraz zwolnienia akcji, czy też próby zaakcentowania bardziej znaczących scen – jak rozmowa Kabira i Jai`a.  Niekiedy wyglądało to kiczowato, ale było to całkiem interesujące rozwiązanie. Niestety, Shah nie miał czego uchwycić na swoich zdjęciach, ponieważ w filmie nie możemy zobaczyć prawdziwego piękna Indii. Dlatego też muzyka Salima i Suleimana Merchantów oraz Pritama Chakraborty nie dawała zamierzonego rezultatu. Zbliżona była ona bardziej do współczesnych utworów popowych niż tradycyjnych hinduskich pieśni,co zauważyć można także po dubbingujących piosenkarzach. Przez to nie ma tutaj zbyt wielu fascynujących utworów, ale nie oznacza to, że nie ma się czym pozachwycać. Do jednej z moich ulubionych piosenek należy właściwie piosenka tytułowa „Dhoom Machale”. Stanowi ona pewien motyw przewodni tego filmu, gdyż jej podkład muzyczny przewija się przez większość scen akcji. Jest dość rytmiczna i porywająca. Zupełne jej przeciwieństwo stanowi „Salaame”. Przedstawia ona idealne połączenie rytmów latynoskich i hinduskich. Od razu sprawia, że człowiekowi chce wstać się z miejsca i zacząć tańczyć, w szczególności jeżeli słuchamy jej patrząc jednocześnie na pląsy tancerzy w tym filmie.
    W jednej z głównych ról zobaczyć możemy syna gwiazdy kina bollywoodzkiego Amitabha Bachchana, a mianowicie Abhishka Bachchana. Facet może i jest urodziwy na swój dziwny sposób, ale jak dla mnie aktorem jest raczej marnym. Wydaje mi się niesamowicie sztuczny w tym filmie.Wiecznie wygląda na znudzonego, nie mówiąc już o jakimkolwiek zaangażowaniu w akcję, no ale może tego wymagała od niego rola. Jego przeciwieństwem jest Uday Chopra, który po raz kolejny pokazuje, że jest chyba jednym z najradośniejszych aktorów z tego gatunku. To dzięki niemu widz może się śmiać w tym filmie, a jego nieznikający uśmiech z twarzy jest autentycznie zaraźliwy. Czarnym charakterem w tym filmie został przystojniak – John Abraham. Także dzięki niemu przyjemnie patrzyło się na ten film, gdyż nie tylko zachwycał swoim pięknym ciałem, ale pokazał także, że potrafi grać czarne charaktery. Zrobił na mnie wrażenie. Po żeńskiej stronie obsady nie było żadnych rewelacji. Dziewczyny znikały równie szybko jak się pojawiały, ale zarówno Sweety Rimi Sen, jak i Sheena Eshy Deol stanowiły obiekt westchnień Aliego.
    „Dhoom” pokazuje zupełnie inne oblicze Bollywoodu. Pomimo tego iż twórcy indyjscy potrafią tworzyć filmy akcji, to jednak film przekonuje, że powinni oni pozostać przy uszczęśliwiających wszystkich romansidłach. Duża ilość akcji na miarę amerykańskich hitów gatunku,a także humor w wykonaniu Chopry niestety nie rekompensują wielu strat, które spowodowane są odebraniem tradycyjnego wizerunku Indii. Brakuje tutaj fascynujących piosenek, a także kolorowych strojów. No, ale być może tak będzie właśnie wyglądało kino jutra.