Oryginalny tytuł: Lemony Snicket's
a Series of Unfortunate Events
Reżyseria: Brad Silberling
Scenariusz: Robert Gordon
Na podstawie: powieści Daniela Handlera
Zdjęcia: Emmanuel Lubezki
Muzyka: Thomas Newman
Kraj: USA, Niemcy
Gatunek: Fantasy, Przygodowy, Komedia
Premiera światowa: 16 grudnia 2004
Premiera polska: 21 stycznia 2005
Obsada: Emily Browning, Liam Aiken, Kara Hoffman, Shelby Hoffman, Jim Carrey, Meryl Streep, Jude Law, Billy Connolly, Timothy Spall
Violet jest bardzo inteligentną dziewczyną i wynajduje najrozmaitsze
wynalazki, Klaus uwielbia książki, wie wszystko o wszystkim i Sunny,
która gryzie wszystko co spotka na swojej drodze. W pożarze domu tracą
rodziców. Muszą mieć nowy dom więc trafiają w ręce Hrabiego Olafa, który
nie okazuje zbytniej sympatii do dzieciaków. Na domiar złego, bierze
ich pod swoje skrzydła tylko ze względu na wielki majątek jaki mają
otrzymać po utracie rodziców. Rodzeństwo ma nadzieję, że sąd nie przyzna
Hrabiemu prawnej opieki nad nimi. Niestety mylą się i przekonują się do
czego zdolny jest Olaf, aby osiągnąć swój wymarzony cel.
Film jest pod tym względem dość dziwaczny. Właściwie to bardzo dużo się
dzieje w tym filmie, jest wiele interesujących scen, ale to wszystko
jest jakoś dziwnie zgrane. Chyba za szybko przeskakiwaliśmy pewne
wydarzenia. Przeprowadzka do nowej rodziny zastępczej, intrygi Olafa,
żeby znowu dzieciaki wróciły do niego i tak w kółko. Bardzo mnie to
zaintrygowało powiem szczerze.
Hmm kolejna sprawa nad którą warto
się zastanowić. czy jest to film trzymający w napięciu? w pewnym
stopniu tak, bo nie wiemy czego możemy się dokładnie spodziewać po
Olafie, bo nie wiemy gdzie znowu wyląduje rodzeństwo. Jednak nie ma
takich scen specjalnie sprawiających, że dostajemy gęsiej skórki.
Napięcie do filmu wprowadzają wypowiedzi Lemony`ego Snicketa, ten sposób
w jaki on opowiada tą historię, ech.
Sama scenografia jest
bardzo efektowna i ten panujący klimat grozy. Żmije, pijawki, dziwne a
zarazem przepiękne krajobrazy. Nie ważne kto tworzył ten film, ale jest
on po prostu genialny. Nie są to takie efekty jakie dostrzec możemy w
King Kongu, to są efekty bardzo delikatne nadające smak całemu obrazowi.
Intrygująca postać Hrabiego Olafa, wyróżnia się spośród wszystkich
innych nieprzeniknionym złem panującym w jego sercu. Chęć posiadania
jeszcze więcej niż się ma. Poniżanie innych. Dobry aktor, w pewnym
sensie, świetnie potrafi podejść innych opiekunów, aby później ich
zlikwidować. Naprawdę interesująca osobowość. Inną fascynującą mnie
postacią jest Sunny, taka mała rozkoszna dziewczynka :D, ale w sumie
pewnie tylko dlatego, że słodko wygląda tak bardzo mi się podoba albo
dlatego, że fajnie mówi, albo dlatego, że to taki mały gryzaczek hehe :D
Film był dziwny, powtórzę to jeszcze raz. Podobał mi się to
fakt.Dziwnie był zrobiony, to też fakt. Prawda jest taka, że najpierw
grałam w grę a potem oglądałam film, bo dopiero dziś i może jakoś
to przeważyło na tym dziwnym odczuciu. Czekałam długo, doczekałam się
inie żałuję :)
