NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brad Bird. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brad Bird. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 stycznia 2019

1254. Iniemamocni 2, reż. Brad Bird

      Uwielbiam kino superbohaterskie, ale to... jakoś mnie nie bierze. Minęło prawie milion lat od premiery pierwszego filmu. No prawie, bo tak naprawdę to 14, a jakby to wieki temu było. Z niewiadomych przyczyn tytuł powraca na ekrany- może za sprawą nowej fali fascynacji nad superbohaterami? Brad Bird znowu próbuje swoich sił, ze skutkiem raczej przeciętnym. Cokolwiek miał na myśli „Iniemamocni 2” w ogóle nie spełniają swojej tajemnej przesłanki. 
Źródło: Galapagos Films

     Po latach życia w ukryciu, bohaterowie znowu mają szansę walczyć w blasku fleszy. Orędownikiem sprawy zostaje Helena Parr znana również jako Elastyna (Dorota Segda), ku niepocieszeniu Pana Iniemamocnego (Piotr Fronczewski), który w czasie, gdy ona ratuje świat, on paraduje po mieszkaniu opiekując się dzieciakami. Te również rwą się do walki, chociaż rodzice mocno stopują rozwój ich zdolności. Do czasu! Kiedy pojawia się nowe zagrożenie zawracające w głowie nawet największym bohaterom, okazuje się, że to właśnie ci mniej znaczący mogą więcej zdziałać.

     W końcu w świecie „Iniemamocnych” nadchodzi czas kiedy bohaterowie znowu będą mogli działać legalnie. Jedyne co muszą zrobić, to udowodnić światu, że są potrzebni. Zadanie z pozoru całkiem proste, całkowicie realne do wykonania, bo przecież świat zawsze potrzebuje bohaterów. A jednak coś musi pójść nie tak, wiadomo. W końcu zawsze istnieją jakieś przesłanki, żeby działać wbrew dobru. Zawsze znajdą się powody do bycia złym i nikczemnym, i te, które pojawiają się tutaj są całkowicie uzasadnione. Aczkolwiek... dokąd to wszystko prowadzi? Do tego, żebyśmy podążali żądzą zemsty? Najwyraźniej, choć należy pamiętać, że karma wraca. Fabuła nie zaskakuje w tym względzie, niestety. W dodatku drugi film Brada Birda powiela schemat poprzedniego, bo znowu musi być zły, znowu ktoś z rodziny musi być w tarapatach i znowu ten najmniej oczywisty bohater musi pomóc. Szkoda. W dodatku, choć to film akcji, dość mało porywające są wszelkie dynamiczne sceny. Pościgi? Są! Sceny walki? Ależ oczywiście! Nie mniej, na mnie o wiele większe wrażenie zrobiło opiekowanie się małym Jack Jackiem i wszelkie urokliwe sceny z jego udziałem. Choć sama nie rozumiem, jak mogę uznawać walkę superbohaterskiego niemowlaka z szopem za coś uroczego. Jest tu jednak coś co przykuwa uwagę już na samym początku. Pamiętacie scenę zamykającą pierwszy film? Otóż drugi właśnie od niej się zaczyna. Fajnie więc, że Bird postanowił kontynuować rozpoczęty wątek- to raczej rzadkość w szczególności, gdy od tej chwili- w czasie rzeczywistym, mija ponad dekada. Takie zabiegi zawsze będę pochwalać, bo idealnie łączą w całość dwa różne filmy. Ten w dodatku świetnie się rozwija- rzutując zarówno na młodych superbohaterów, jak i na dynamikę całego obrazu. Choć niestety, ale w niektórych aspektach daje to odmienne od oczekiwanych skutki.
Źródło: Galapagos Films

      W całym filmie podoba mi się zmiana jaka następuje w bohaterach. Rodzice nie tylko zamieniają się rolami, ale ta zamiana pomaga im również zrozumieć siebie wzajemnie. W dodatku, jak to zwykle bywa w bohaterskim świecie- stając w obliczu ogólnoświatowej tragedii, sygnowanej ewentualną stratą któregokolwiek z członków rodziny, dochodzi do wielkich obrotów w myśleniu, co wychodzi na dobre wszystkim. Najciekawiej z tego wszystkiego ogląda się zmianę w dzieciach, które dostają wiatru w skrzydła i pragnąc działać jeszcze bardziej skoro już zostali superbohaterami i mają eleganckie wdzianka- czerwień i czerń są tak bardzo twarzowe, że ochy i achy. Pomija się tutaj aspekty dorastania młodego Dasha, a skupia bardziej na nastoletnich problemach Violet, no bo przecież wiadomo, że nie ma nic gorszego niż miłosne dramaty nastolatków. A co z małym Jack Jackiem? Ewidentnie rozwija się prawidłowo. Na tyle prawidłowo, na ile mogą rozwijać się bobasy obdarzone supermocami. Urocza istotka, w szczególności w duecie z zachwycającą Edną, której głosu użyczyła zjawiskowa Kora, świętej pamięci.

      Coś jest w tym filmie takiego, co skutecznie mnie od niego odpycha. Jest to jedna z tych produkcji Disneya, do której nie lubię powracać, a przecież jest o superbohaterach. Zastanawiam się, czy problemem tutaj nie jest sama animacja. Choć ciekawa, dla mnie prezentuje się dość bezkształtnie. Nie jest to typowy Disney, ale podobne cechy noszą wszystkie filmy, przy których majstruje Pixar. Produkcje Disneya zawsze prezentowały się w wersji rysowanej, a tutaj przychodzi animacja komputerowa 3D i tak średnio mnie to kręci. Oczywiście, film jest bardzo dobrze zrealizowany- fajnie się to ogląda od strony wizualnej. Bardzo dużo jest tutaj zmiennych, wiele ciekawych postaci, przy których istotne jest uwydatnienie charakterystycznych cech, i to się udaje. Nie jest to jednak moja bajka i nie będzie u mnie hitem. Przyznać jednak muszę, że zamiana zamku Disneylandu na charakterystycznym nieboskłonie na wersję „Iniemamocnych” jest genialnym elementem, który nadaje produkcji indywidualność.
Źródło: Galapagos Films

     „Iniemamocni 2” nie staną na mojej filmoteczce na honorowym miejscu wśród ulubionych filmów. Jest to bardzo przeciętny film, który rzuca widza ze skrajności w skrajność. Z jednej strony jest bardzo przewidywalny w popychaniu fabuły w schematyczność, aby za chwilę czymś zadziwić, co pozwoli zapomnieć o mankamentach produkcji. Z drugiej strony potrafi zanudzić pomimo tego, że bohaterowie szaleją na ekranie, ale przy tym potrafi na swój sposób zaintrygować. Poza tym próbuje być bardzo przyziemny, ale jednocześnie nie chce zapomnieć o tym, że przecież jest superbohaterski. Mnie to nie ujęło, mój mały jest chyba za młody jeszcze na takie filmy, ale być może starsi młodzi odnajdą w tym zainteresowanie i bodziec do fascynacji superbohaerskim kinem.

Ocena: 5/10
Recenzja filmu DVD „Iniemamocni 2” - dystrybucja Galapagos Films

Oryginalny tytuł: The Incredibles 2 / Reżyseria: Brad Bird / Scenariusz: Brad Bird / Zdjęcia: Mahyar Abousaeedi, Erik Smitt / Muzyka: Michael Giacchino / Polski dubbing: Piotr Fronczewski, Dorota Segda, Karolina Gruszka, Borys Wiciński, Sonia Bohosiewicz, Grzegorz Małecki, Piotr Gąsowski, Kora / Kraj: USA / Gatunek: Animacja, Przygodowy

Premiera kinowa: 05 czerwca 2018 (Świat) 13 lipca 2018 (Polska)
Premiera DVD: 28 listopada 2018

piątek, 6 listopada 2015

1194. Kraina jutra, reż. Brad Bird

     Cóż też człowiek miał na myśli tworząc taki film, jak „Kraina jutra”. Zapewne spodziewał się, że uda mu się połączenie kina familijnego z nutą fantastyki naukowej. Po twórcy takich hitów jak „Iniemamocni”, „Ratatuj”, czy „MI: Ghost Protocol” oczekiwałoby się, że jego najnowszy twór będzie niczym lekki powiew świeżości w kinie dla młodych widzów. Niestety, film nie spełnia oczekiwań ani fabularnych, ani też do końca wizualnych, co jest jeszcze bardziej zaskakujące, zważywszy na to, że nie jest to obraz lat 90tych. 
Źródło: Galapagos Films
     Gdy był małym dzieckiem, Frank trafił do niezwykłej krainy, krainy przyszłości. Przebywał tam przez wiele długich lat w towarzystwie uroczej Atheny (Raffey Cassidy), aż do pewnego tajemniczego dnia, w którym wszystko się zmieniło, a on sam przestał być potrzebny. Po wielu długich latach pod jego drzwiami staje nastolatka o wysokiej inteligencji i zamiłowaniu do technologii- Casey (Britt Robertson). To właśnie ona została wybrana, jako ta, która może wszystko odmienić. Razem wyruszają więc do świata przyszłości, aby raz na zawsze rozwikłać sekret sprzed lat i stawić czoła niebezpieczeństwom.
     Film, który wzbudza całkowicie skrajne emocje. W końcu jest to bardzo ciekawy film dla młodych widzów i w ogóle- dla całej rodziny, ale fabuła jest bardzo dziwnie poprowadzona, a cały obraz przeładowany jest dość specyficznym klimatem prastarych produkcji fantastycznych. „Kraina jutra” to opowieść o typowym świecie przyszłości sterowanym przez tajemniczą machinę, pozwalającą przewidzieć każdy ruch. Jednakże prawdziwą gratką nie jest sam fakt istnienia tego świata, ale sposób w jaki można się do niego dostać. I tak oto w ręce bohaterów trafiają intrygujące znaczki, idealnie dopasowane do ich DNA, więc kiedy tylko ich dotkną to właśnie oni znajdą się duchem w przyszłości. Niestety, tylko oni- tak więc inni ludzie będą uważać ich za wariatów snujących się w dziwaczny sposób, niczym lunatycy. Trzeba jednak uważać, bo istnieje zagrożenie dla życia, kiedy to chodząc niczym we śnie uderzymy w ścianę, spadniemy ze schodów, czy pójdziemy w głąb jeziora. Oczywiście, sytuacje te przysparzają sporo wybuchów niekontrolowanego śmiechu, ale tylko dlatego, że szczęśliwie się kończą te wypadki- jak to w filmach. W normalnym świecie już dawno złamalibyśmy sobie kręgosłup, wpadlibyśmy na nóż lub utopilibyśmy się we wspomnianym jeziorku. Wiadomo, jak to w filmach Disneya- wszystko musi być tak bardzo familijne, tak bardzo cukierkowe i tak bardzo szczęśliwe. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie przesada, która się tutaj wkradła. Wymieszanie filmu dla rodziny, dość pokracznego romansu z robotem, no i oczywiście nieciekawą wizją przyszłości, to coś co mocno gryzie się ze sobą dając pewien abstrakt w stylu takich filmów science fiction, jak „Pluto Nash”. Z jednej strony potrafi to zaciekawić, ale z drugiej mocno nadwyręża psychikę. 
Źródło: Galapagos Films
     „Kraina jutra” daje bardzo wiele możliwości, aby wykorzystać do maksimum efekciarstwo i całą gamę sprzętu, jakim tylko dysponować mogą filmowcy. Wszystko jest piękne, smukłe i tak bardzo cybernetyczne. Zachwycają krajobrazy, rozbrajają niektóre z architektonicznych rozwiązań- największe wrażenie robi chyba wieloczęściowy basen (!), a czymże byłby film sci-fi, gdyby nie gigantyczne roboty. Niestety, wszystko to jest tak... groteskowe, że wygląda to szalenie nienaturalnie. Zmechanizowanym robotom ciężko do Transformerów, a fantastycznej krainie do Asgardu. Wszystko jest tutaj eleganckie, ale też i lekko abstrakcyjne, niczym w „Zathurze”. To bardzo podobny typ technologii zastosowanej w kinie, gdzie niby wszystko jest fajne, ale jednak mocno nienaturalne. Przynajmniej na tyle, na ile pozwala grafika komputerowa, bo trudno o realność rzeczy nieistniejących. Dzieciaki pewnie będą zachwycone, ale jeżeli już to nietypowymi gadżetami, a tych tutaj sporo. Zresztą... nawet i starsi widzowie będą mieć uciechę z przyszłościowych gadżetów a'la James Bond.
     Niesamowita jest to rzecz, kiedy George Clooney próbuje być jednocześnie zabawny i prorodzinny. Prawdopodobnie jego potomkowie przyszłości zadowoleni z jego występu w takim filmie jak „Kraina jutra”. Trzeba sobie jednak uzmysłowić, że to nie to samo co Angelina Jolie w roli Diaboliny. Postać Franka jest bowiem całkowicie bez wyrazu. Ginie przytłoczony zrobociałą Raffey Cassidy, a także całą masą gadżetów i efekciarstwa. Zaskakująco słaby występ. A myślałam, że tylko Britt Robertson stanie pod obstrzałem mojej złośliwości, gdyż dziewczyna jest irytująca od czasu, gdy pierwszy raz zobaczyłam ją w serialu telewizyjnym. Przez wiele lat nie udało jej się zaskarbić mojej sympatii, a jej głupiutka, choć niby mądra rola w tym filmie w ogóle nie podchodzi. Z jednej strony ma być tą inteligentną, ale z drugiej te zachowania w stylu pięciolatki są mocno niepokojące. Może taka to była postać, w której Robertson sprawdziła się doskonale.
Źródło: Galapagos Films
     Najnowsza propozycja od Brada Birda, to film zdecydowanie dla każdego, kto nie liczy na zbyt ambitne kino. Jest to typowy odmóżdżacz, przy którym możemy spędzić miło czas i to w dodatku całą rodziną. „Kraina jutra” gwarantuje rozrywkę na dobrym poziomie, tego akurat przyczepić się nie można. Aczkolwiek dziwny klimat, który utrzymuje się przez cały seans, a także infantylne zachowania bohaterów mocno gryzą się z ich wizerunkami, a tym samym kaleczą całą produkcję. Całość względnie dynamiczna, choć nawet nie ma co próbować zagłębiać się w logikę scenariusza. Najważniejsze, że jest na co popatrzeć- a jest, bez względu na to w jakiej jakości mamy to podane. Mogło być o wiele lepiej, a tak to wyszła kolejna „Zathura” tylko, że 2015 roku.

Ocena: 5/10
Recenzja DVD „Kraina Jutra” - dystrybucja Galapagos Films

Oryginalny tytuł: Tomorrowland / Reżyseria: Brad Bird / Scenariusz: Brad Bird, Damon Lindelof / Zdjęcia: Claudio Miranda / Muzyka: Michael Giacchino / Obsada: Britt Robertson, George Clooney, Raffey Cassidy, Hugh Laurie, Tim McGraw, Kathryn Hahn, Keegan-Michael Key, Chris Bauer / Kraj: USA / Gatunek: Familijny, Sci-Fi
Premiera: 09 maja 2015 (Świat) 29 maja 2015 (Polska)

Film dostępny w sprzedaży w wersji DVD oraz Blu-Ray

niedziela, 18 sierpnia 2013

1067. Mission: Impossible. Ghost Protocol, reż. Brad Bird

Oryginalny tytuł: Mission: Impossible – Ghost Protocol
Seria: Mission: Impossible #5
Reżyseria: Brad Bird
Scenariusz: André Nemec, Josh Appelbaum
Zdjęcia: Robert Elswit
Muzyka: Michael Giacchino
Kraj: USA
Gatunek: Sensacyjny
Premiera: 07 grudnia 2011 (Świat) 26 grudnia 2011 (Polska)
Obsada: Tom Cruise, Paula Patton, Simon Pegg, Jeremy Renner, Michael Nyqvist, Vladimir Mashkov, Samuli Edelmann, Léa Seydoux, Josh Holloway i inni
    Minęło już 16 lat od kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy filmową wersję znanego serialu telewizyjnego Bruce Gellera na wielkim kinowym ekranie. Tom Cruise się postarzał, a misja niemożliwa zyskała całkowicie nowy poziom. Spektakularne zakończenie całej serii serwuje nam sam Brad Bird, który dotychczas zajmował się głównie produkcjami familijnymi. Swoim pierwszym filmem dla dorosłych o tytule „Mission: Impossible – Ghost Protocol” udowadnia, że obsadzenie go w roli reżysera okazało się być pomysłem bardzo dobrym.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

289. Ratatuj, reż. Brad Bird