NOWOŚCI
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagadka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagadka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 lutego 2016

Książka #394: Cyrk na kółkach, czyli język polski na wesoło, aut. Monika Hałucha

      Wszyscy pamiętamy te czasy, kiedy byliśmy dziećmi, biegaliśmy beztrosko po podwórku, a w ramach rozrywki rodzice nakazywali nam rozwiązywanie dziwacznych łamigłówek. Można byłoby pomyśleć, że labirynty, łączenie ponumerowanych kropek, czy kolorowanie obrazków to już przeżytek. Nic bardziej mylnego. Wydawnictwo Nasza Księgarnia kolejny raz pomaga wrócić do dzieciństwa i zahaczyć pasję w nowym pokoleniu poprzez swoją publikację „Cyrk na kółkach, czyli język polski na wesoło”.
      Zbiór po brzegi zapełniony najrozmaitszymi wyzwaniami dla najmłodszych. 104 karty, na których znajdziemy miejsce do kolorowania, tworzenia własnych obrazków z już rozpoczętymi elementami. Karty, które rozbudzą zmysł spostrzegawczości, gdy przyjdzie odnaleźć ukryte elementy, a także logicznego myślenia, gdy natrafimy na labirynty. Książka stworzona poprzez współpracę dwóch wspaniałych kobiet, której zadaniem jest zainspirowanie główek najmłodszych czytelników.
      Książka to rewelacyjna zabawa na bardzo wiele godzin- bez względu na to, czy podejmiemy decyzję o kombinowaniu z kolorami przy każdym obrazku, bo nie każdy wymaga ingerencji kolorystycznej, czy też skupimy się jedynie na zleconych nam zadaniach. Anita Graboś tworzy jedynie kontury konkretnych elementów, czasami je cieniując, a innym razem dając inspirację do własnej twórczości. Tym samym tworzy swoistą kolorowankę, którą każdy może wykorzystać jak chce. Oczywiście, w środku znajdują się również zadania stricte skupiające się na kolorowaniu i nie jest to tylko zwyczajny obrazek do wypełnienia kolorem, ale niekiedy nawet i zadanie. Pamiętam doskonale łamigłówki-kolorowanki, gdzie polu oznaczonym konkretnym symbolem przypisany był kolor, a potem te symbole odnajdowałam wśród kafelków dających obrazek. Dzięki użyciu konkretnych kolorów nabierało to kształtu i z przyjemnością odkrywało się cudowności ukryte za tajemniczą mozaiką. „Cyrk na kółkach...” przywraca te wspomnienia, ale szkoda, że wśród tak wielu kart, zadań tego typu jest tak mało. 


Zdolność odkrywcy pogłębiać można również przy stronach, na których trzeba dopasować elementy w pary, odnaleźć drobne szczegóły z listy, czy różnice pomiędzy dwoma obrazkami. Im więcej drobiazgowości, tym trudniej o lokalizację. Przy zadaniach tego typu idealnie sprawdza się wyodrębnienie szukanych elementów za pomocą kolorów. Książka zawiera też coś dla poszukiwaczy przygód, czyli labirynty. Tych to jest tutaj cała masa i towarzyszą przy nich najrozmaitsze stworzonka. Nie są to zwykłe poplątane ścieżki, bowiem zdarzają się przypadki, że po drodze napotkać można bardzo wiele dodatkowych skarbów, które skutecznie trzeba omijać- dodatkowe utrudnienie, ale też i dodatkowa zabawa. Miłośnicy języka polskiego i słówek różnego kalibru również będą zadowoleni. W końcu publikacja zawiera w sobie również krzyżówki dotykające różnej tematyki- kociej muzyki, czy zwierząt arktycznych. Dla mnie osobiście, największą frajdą było przekopiowywanie obrazków na wzór. Kolejne wspomnienie z dzieciństwa, gdzie z największym skupieniem siedziało się nad obrazkiem i zawzięcie licząc kratki starało się jak najdokładniej odwzorować rysunek. Jest to, co prawda, bardzo czasochłonne- chyba najbardziej ze wszystkich zadań wytyczonych przez duet Hałucha i Graboś, ale sprawia tyle frajdy, że chce się więcej!


      „Cyrk na kółkach, czyli język polski na wesoło” to niesamowita przygoda dla każdego- nie tylko dla młodszych, ale również i starszych miłośników łamigłówek. Książka oferuje przegląd najrozmaitszych zadań, które przed wieloma laty królowały wśród dzieci. Teraz, tak samo jak i wtedy, wszystkie zagadki pobudzają wyobraźnię, rozwijają spostrzegawczość, ale dają też możliwość rozwijania swoich artystycznych umiejętności. Całość stworzona na wzór kolorowanki, z czego korzystać można w różnoraki sposób. Fakt, że zadania nadrukowane są na pojedynczych, sztywnych stronach, dodatkowo daje możliwość wykorzystania ich jako dumnych trofeów. Duet Hałucha i Graboś stworzył rewelacyjną rozrywkę na wiele godzin, z której każdy będzie zachwycony.

Ocena: 6/6
Recenzja dla wydawnictwa Nasza Księgarnia!

nk.com.pl

Tytuł oryginalny: Cyrk na kółkach, czyli język polski na wesoło / Ilustracje: Anita Graboś / Wydawca: Nasza Księgarnia / Gatunek: łamigłówki / ISBN 978-83-10-12999-4 / Ilość stron: 104 / Format: 210x297mm
Rok wydania: 2016

sobota, 23 stycznia 2016

Książka #389: Detektyw Pierre w labiryncie. Na tropie skradzionego Kamienia Chaosu, aut. Chihiro Maruyama, Hiro Kamigaki, IC4DESIGN

      Najwyraźniej nie potrafię być obiektywna jeżeli chodzi o książki dla dzieci. W szczególności, gdy są to książki składające się z samych łamigłówek. Cóż jednak począć, gdy na rynku pojawia się taki tytuł jak „Detektyw Pierre w labiryncie. Na tropie skradzionego Kamienia Chaosu”, który perfekcyjnie skrada czas młodszym i starszym poszukiwaczom przygód. Pozostaje jedynie uzbroić się w lumpkę, masę cierpliwości i rozpocząć podróż życia.
      Temat przewodnim publikacji jest tajemniczy złoczyńca X, czyli człowieczek w purpurowym płaszczyku i cylindrze, który śmiał skraść Kamień Chaosu. Przedmiot ten ma magiczne moce, zamieniające wszystko w pogmatwane labirynty. Jego celem padło kilka lokalizacji Oparyża i terenów pobliskich. Misją każdego kto weźmie w ręce tę książkę jest spełnienie najważniejszego zadania, czyli złapanie przestępcy. Nie będzie to oczywiście łatwe, bowiem poza jak najszybszym odnalezieniem się w labiryncie trzeba wykonywać dodatkowe zadania poboczne. Innymi słowy- zabawa gwarantowana na długie godziny.
      Książka stworzona przez Hiro Kamigakiego i ekipę IC4DESIGN jest prawdziwym ewenementem na rynku wydawniczym tytułów przeznaczonych dla dzieci. To zgrabnie oprawiona publikacja zawierająca najrozmaitsze łamigłówki wymuszające na nas spostrzegawczość i odrobinę skupienia, a także historyjki, które sami możemy uzupełniać wyszukując kolejne elementy. Głównym zadaniem każdego z nas jest przejście zamieszczonych na stronicach labiryntów. Na kartkach zawierających wstęp zobaczymy jakimi zasadami mamy się kierować podczas tych detektywistycznych wojaży. Nie należy zapominać, że skoro wcielamy się w detektywa Pierre'a, to choć człowiek ten gustuje w rozwiązywaniu wszystkich labiryntów, to jednak zmysł detektywistyczny szaleje, a co za tym idzie będzie on pomagać w odnalezieniu zagubionych ludzi i przedmiotów. Każdy labirynt opatrzony dodatkowymi misjami, skupia się na wybranej tematyce. Możemy poszaleć w cudzym garażu, we wspaniałym muzeum, czy straszliwym teatrze. Będziemy mieli okazję poczuć się jak rasowy pirat wypełniając pirackie zadania, wznieść się w powietrze najrozmaitszymi balonami, czy pozwiedzać kręte uliczki miasta. 
      Wszystko przygotowane zostało z niezwykłą starannością, ale uwierzcie na słowo- jeżeli myślicie, że odnalezienie kilku gwiazdek, biegających po stronicach małp, kóz, czy straszliwych potworów należy do prostych to bardzo się pomyliliście. Wykonywanie zadań pobocznych nie należy do najprostszych czynności, nawet dla dorosłego czytelnika i maniaka łamigłówek. Spowodowane jest to tym, że każda strona zawiera chyba z milion elementów, tak dużo szczegółów, że ciężko jest spośród nich wyłapać, to czego aktualnie się szuka. Każdy z nas zna sytuacje, kiedy coś zawieruszy się w domu i mamy to przed oczami, akurat jak tego nie potrzebujemy, a jak już musimy z tego skorzystać, to nagle staje się dla nas niewidzialne. Wyobraźcie sobie teraz, że każdy centymetr macie wypełniony takimi rzeczami. Dlatego zabawa z publikacją od ekipy IC4DESIGN potrafi być baardzo czasochłonna, więc należy uzbroić się w cierpliwość.

      Mamy dopiero początek roku, a już na rynku pojawiają się niezwykłe i bardzo inspirujące publikacje dla najmłodszych. „Detektyw Pierre w labiryncie. Na tropie skradzionego Kamienia Chaosu” jest jedną z takich propozycji, które dostarczają dużo rozrywki. Pięknie wydana książka, bardzo kolorowa z pewnością przykuje uwagę każdego, a liczne zadania-wyszukiwanki, które należy zrealizować, aby ostatecznie przejść liczne labirynty zajmą nasze pociechy, ale także i nas samych, na długie godziny. W końcu nie jest to jedynie zabawa dla jednej osoby, wspólnie możemy wyszukiwać szczegóły, podążać za wskazówkami, a przy okazji tworzyć własne historie. Dzięki temu każdemu kto weźmie labirynty w ręce wyostrzy się zmysł spostrzegawczości, a także rozwinie zdolność logicznego myślenia. Rewelacyjna propozycja dla każdego, bez względu czy młodszego, czy starszego maniaka zagadek i książek!


Ocena: 6/6
Recenzja dla wydawnictwa Nasza Księgarnia!

nk.com.pl

Tytuł oryginalny: Pierre the Maze Detective. The Search for the Stolen Maze Stone / Tłumaczenie: Jan Szwarc / Wydawca: Nasza Księgarnia / Gatunek: łamigłówki / ISBN 978-83-10-12917-8 / Ilość stron: 36 / Format: 240x323mm
Rok wydania: 2015 (Świat), 2016 (Polska)

poniedziałek, 6 grudnia 2010

304. Skarb narodów: Księga Tajemnic, reż. Jon Turteltaub

środa, 24 listopada 2010

136. Kod Da Vinci, reż. Ron Howard

Oryginalny tytuł: The Da Vinci Code
Reżyseria: Ron Howard
Scenariusz: Akiva Goldsman
Na podstawie: powieści Dana Browna
Zdjęcia: Salvatore Totino
Muzyka: Hans Zimmer
Kraj: USA
Gatunek: Thriller
Premiera światowa: 17 maja 2006
Premiera polska: 19 maja 2006
Obsada: Tom Hanks, Audrey Tautou, Ian McKellen, Jean Reno, Alfred Molina, Paul Bettany

    Robert Langdon jest znanym profesorem z Harvardu specjalizującym się w symbolice religijnej. Pewnego dnia, którego przebywa w Paryżu zostaje on poproszony przez DCPJ o pomoc w rozwikłaniu tajemniczego morderstwa kustosza znanego na cały świat Luwru, Jacques Sauniere. Langdon potrzebny jest, aby rozwiązać tajemniczy kod i wyjaśnić dziwne znaki, które zostawił przed śmiercią kustosz. Langdon nie wie, że jest głównym podejrzanym w śledztwie, które prowadzi Bezu Fache. Z opresji próbuje go wyciągnąć pani kryptolog Sophie Neveu, która jest wnuczką kustosza. Wraz z postępem zdarzeń dowiadujemy się, że dziadek Sophie został zamordowany przez pewnego mnicha z Opus Dei, który bardzo stara się ukryć pewną tajemnicę, która może zmienić świat i spowodować zachwianie wiary chrześcijańskiej.
    Totalna klapa. Spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. Przeżyłam ogromny zawód oglądając ten film. Tak bardzo chciałam na niego pójść do kina, no i co? No i się zawiodłam. Dlaczego filmy na podstawie książek muszą takie być? Zapytacie jakie? Takie puste! Tydzień temu skończyłam czytać książkę i naprawdę bardzo zależało mi na zobaczeniu tego filmu, ale to co zobaczyłam... ale o tym później.
    Film może być dobry dla kogoś kto nie czytał książki. Jak dla mnie akcja za szybko się działa. Tzn. nie sama akcja, ale na przykład akcja z Luwrem trwała chyba przez jedną trzecią książki a w filmie aż może 15 minut. Za szybko wpadali tam na rozwiązania poszczególnych zagadek. Na przykład, gdy znaleźli napis na obrazie Mona Lisy, Langdon i Sophie od razu połączyli to w nazwę innego dzieła. A w książce tak nie było. Sporo się namęczyli nad tym. Langdon nie mógł w ogóle tego zrozumieć, a Sophie trzymana na muszce przez strażnika wpadła na to. Rozumiem, że nie wszystko da się umieścić w takim filmie, bo gdyby zekranizować całą książkę to by to chyba z kilka godzin zajął ten film, ale no skoro nie wydłużają i nie dodają dość ważnych elementów to po co w ogóle przeciągają takie straszne nudy jak na przykład spotkanie Aringarosy z Radą. No dla mnie to totalny bezsens.
    Tak jak mówię książka była o wiele ciekawsza i polecam wam przeczytanie jej. Film to tylko marne strzępy, które w ogóle nie wciągają. Ja oglądając ten film tylko siedziałam i kręciłam głową z niedowierzania "to nie tak!".
Bardzo fajnie przedstawiony był krypteks. Szkoda, że był tylko jeden. To sprawiło kolejne wyjęcie z  kontekstu. Brak klimatu, brak zagadek. A to właśnie zagadki i ich wyjaśnianie sprawiało w książce najwięcej radości. Tak jak z tym krypteksem. Nie było tego zaskoczenia, gdy po otworzeniu pierwszego nie było tak żadnej mapy tylko kolejny krypteks. Mogli to przecież zrobić, bo był na to czas, ale gdzie tam.
    Takie szczegóły związane z filmem mogłabym wypisywać tutaj wciąż i wciąż. Najbardziej oburzyłam się, gdy za wcześniej pokazano "Nauczyciela". W książce ukazał się w pełnym świetle dopiero w krypcie. Ech no ale nic. Co mnie jeszcze zdenerwowało? to, że zmienione zostały fakty z życia Sophie, fakty o wypadku jej rodziny.
    Ogólnie to film jest nudny. Mnie nie zaciekawił, no chyba, że jest to już takie moje przewrażliwienie, że za bardzo chciałam zobaczyć jak pokażą moje ulubione fragmenty. Ani razu się nie wzdrygnęłam, ani razu nie poczułam gęsiej skórki.
    Nawet motyw przy którym popłakałam się w książce, czyli jak Sylas postrzelił przez przypadek Aringarosę, swojego wybawcę i zaczął płakać, w filmie całkowicie mnie nie wzruszył, no może tylko ociupinkę.
    Najbardziej czekałam na moment w krypcie, gdy Langdon przechytrzył "Nauczyciela", ale niestety tutaj też były zmiany, choćby nawet w tym, że odkryli ślady, które wskazywałyby na niego oraz to że dopadł ich już przy grobie a nie dopiero w tajemniczej i ciemnej sali.
    Najbardziej z całego filmu podobał mi się, oraz mojemu chłopakowi, sam koniec. Był po prostu wspaniały, a muzyka dopełniała efekt. Nie najgorsze również były te powroty do przeszłości, tej całkiem niedalekiej i tej sprzed kilkunastu wieków :)
    Obsada po prostu była niesamowita, ale jakoś nie zagrali w filmie tak rewelacyjnie jakbym się spodziewała. Audrey była urocza, ale czasami nudna. Hanks... podobał mi się w tym filmie, ale czy tak żeby zwalić mnie z nóg to nie. Wiele spodziewałam się po Reno, ale oczywiście on grał tak jakoś... hmm... bez uczucia. Za to wszystko ratował mój wspaniały Ian McKellen. Świetny był po prostu, ta jego fascynacja Świętym Graalem i w ogóle te wszystkie tajemnice, był po prostu niesamowity i jak zwykle mnie olśnił :)
    Film bardzo mnie zawiódł, ale tak jak mówię to pewnie przez to, że przeczytałam książkę, mogłam to zrobić po filmie. Moje pierwsze słowa po pojawieniu się napisów "wiedziałam, że tak będzie! Mogłam nie czytać tej książki!"