Oryginalny tytuł: An American Haunting
Reżyseria: Courtney Solomon
Scenariusz: Courtney Solomon
Na podstawie: powieści Brenta Monahana "The Bell Witch: An American Haunting"
Zdjęcia: Adrian Biddle
Muzyka: Caine Davidson
Kraj: USA
Gatunek: Horror, Dramat
Premiera światowa: 05 listopada 2005
Premiera polska: 28 lipca 2006
Obsada: Donald Sutherland, Sissy Spacek, Rachel Hurd- Wood, Thom Fell, James D`Arcy, Gaye Brown
W XIX wieku w Tennessee żyła sobie szczęśliwa rodzina Bellów. Pewnego
dnia w kościele zjawiła się Kate Batts uznawana powszechnie za wiedźmę,
oskarżając Johna Bella o kradzież jej ziemi. Okazało się, że Bell
nałożył na nią zbyt duży podatek i w końcu Batts straciła swoją
posiadłość. Kościół uznał to za poważne wykroczenie i kazał Bellowi
oddać jej posiadłość. Wychodząc z kościoła Kate Batts wypowiedziała
straszliwe słowa w stronę Johna i jej młodej córki Betsy. Od tamtej pory
John zaczął widzieć dziwne rzeczy, a Betsy była nękana każdej nocy
przez tajemniczą zjawę.
Film mi się podobał, ale chyba do końca go nie zrozumiałam. Film oparty
jest na prawdziwych wydarzeniach. Poczytać możecie sobie o tym w
linkach tam dodałam stronkę o prawdziwej historii. Praktycznie jest on w
całości oparty na tej historii, może różni się tylko małymi
szczególikami.
Mówiłam to już wiele razy, ale powtórzę jeszcze
raz. Filmy, a w szczególności horrory oparte na faktach są zawsze
najlepsze. Dlatego, że mamy świadomość, że takie coś się zdarzyło i
naprawdę ludzie cierpieli. W ten sposób horror przeraża nas jeszcze
bardziej, a inny film po prostu bardziej nas porusza.
Muszę się przyznać, że przestraszył mnie ten film. Momentami szybciej serce zaczynało mi bić :)
Podobało
mi się to przejście z teraźniejszości w przeszłość. Tutaj mamy młodą
matkę z córką, które kupiły dom, niegdyś zamieszkały przez rodzinę
Bellów, a gdy znajdujemy rzeczy Betsy i dziennik profesora Richarda
przenosimy się w te straszliwe wydarzenia, które miały miejsce w tamtym
czasie.
Ja byłam prawie pewna, że za tym nawiedzeniem stała
czarownica, która rzuciła klątwę na Johna Bella i jego córkę, za
odebranie jej ziemi. Byłam tego pewna, ale jak dowiedziałam się, że
prawda jest inna to się zagubiłam. Jeszcze ten tekst "Nie rzuciłam,
żadnej klątwy na Ciebie i na Twoją rodzinę, John. Sam to zrobiłeś". Ten
tekst to już w ogóle.. z początku myślałam, że tak sobie po prostu
powiedziała, albo, że po prostu sam był temu winien przez to co zrobił
tej kobiecie, ale to co potem zobaczyłam... ech. W sumie to nie
zrozumiałam tego motywu, tzn. nie wiem o co w końcu chodziło z tym
nawiedzeniem. Jak ktoś obejrzy ten film to niech mi potem wyjaśni. Niby
wszystko tam było wyjaśnione, ale to było kurcze takie niezrozumiałe.
Tzn ja się domyślam, ale czy to jest możliwe? Jeżeli tak jest jak ja
myślę to zakończenie jest naprawdę bardzo szokujące.
Podobały mi
się w tym filmie same te nawiedzenia. Rzucanie o ścianę, Betsy wisząca
nad podłogą i ktoś bijący ją po twarzy i takie inne. Z każdym
nawiedzeniem było coraz gorzej. Bardzo to musiało być bolesne. Mnie to
osobiście przerażało, no ale cóż. Jak tak sobie pomyśleć i wziąć pod
uwagę zakończenie i to jak cierpiała Betsy to jest to troszku
nienormalne... ale to musicie się sami o tym przekonać.
Do gry
aktorskiej nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszyscy grali rewelacyjnie, nie
ma się do czego przyczepić na szczęście :) Bardzo podobała mi się postać
Betsy. Taka biedna dziewczynka, zdradzona przez najbliższego
przyjaciela... ech. Aż mnie w sercu zakuło jak zobaczyłam tą scenę, jak
jej ukochany całuje się z inną. Chlipu... smutne.
Film bardzo mi
się podobał. Był naprawdę świetny według mnie. Wiem, że pewnie nie
wszystkim się spodoba, ale pamiętajcie, że nie zaszkodzi obejrzeć ;P
