Czarna Pantera
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Czarna Pantera powraca! Tym razem jednak wrażenia po ponownym seansie plasują się gdzieś pomiędzy "co ja takiego w tym widziałem?!", a "naprawdę niesamowite zjawisko".
Opowieść o tym jak korzystać z nowinki od Naszej Księgarni, z przymrużeniem oka.
Do tej pory powieści, które wyleciały spod skrzydeł wydawnictwa Szósty zmysł, zaskakiwały swoją niebanalnością. Tym razem wydawnictwo poszło w trochę odmienną stronę i zaserwowało coś, co łączy ze sobą miłość i sport. k jak i nasz w zetknięciu z tą lekturą.
Oryginalny tytuł: Harry Potter and the Prisoner of Azkaban
Harry Potter (Daniel Radcliffe) po raz kolejny wraca do Hogwartu. Jednakże już podczas podróży w pociągu okazuje się, że będzie to kolejny rok pełny niekoniecznie dobrych emocji. Z Azkabanu ucieka morderca, Syriusz Black (Gary Oldman), którego ścigają strażnicy Azkabanu- Dementorzy. Ze względu na to, że Harry reaguje na nich bardziej niż inni uczniowie uczęszcza on na indywidualne spotkania z Remusem Lupinem (David Thewlis), nowym nauczycielem obrony przed czarną magią, który uczy go bronić się przed atakami Dementorów, Wkrótce jednak okazuje się, że Harry jest w wyjątkowym niebezpieczeństwie, ponieważ krążą plotki, że Syriusz Black uciekł z więzienia, aby dopaść Harry`ego.
Kolejnym nowym elementem jest pojawienie się Dementorów, no i idąca za tym większa liczba efektów specjalnych. Dementorzy sieją grozę, no i za sprawą efektów wizualnych wyglądają bardzo efektownie i przerażająco. Oczywiście strażnicy Azkabanu to nie jedyne atrakcje. W filmie mamy również do czynienia z Hardodziobem, czyli gryfem oraz wilkołakiem. Dużym plusem filmu jest przedstawienie, a właściwie to pokazanie przekształcenia Lupina w owego wilkołaka. Uważam jednak, że największa wadą tych wszystkich postaci jest fakt, iż wyglądają one raczej mało realistycznie. Wyglądają jak wyciągnięte z gry, która nie może pochwalić się najlepszą grafiką. Moim zdaniem fajniej byłoby, gdyby nie wyróżniały się z otoczenia, a porównując wilkołaka z innymi to stwierdzam, że bardziej realnie wyglądały wilkołaki w "Van Helsingu".
Każdy film przygodowy ma to do siebie, że zawsze jest się z czego pośmiać. Tutaj oczywiście też tego nie zabrakło. Wszystko zaczęło się od zamiany ciotki Marge w balon. Dosyć się uśmiałam, ale dostała to na co zasłużyła. Chociaż chyba nie powinnam tego pisać ;P Mnie to jednak najbardziej ze wszystkiego bawią miny i teksty Rona. Chyba nigdy nie przestanę zachwycać się jego postacią, jest chyba najlepszy ze wszystkich. Uważam, że akurat z nim trafili w dziesiątkę.