Kiedy
stacja ABC ogłosiła swoją ramówkę na sezon 2012/2013, a wraz z
nią kilka premier wśród seriali telewizyjnych jeden tytuł przykuł
moją uwagę. Jako sympatyczna wszelkich paranormalnych tworów
nikogo nie zdziwiło, gdy produkcja pomysłu Davida Wilcoxa, który
wzorował się na debiutanckiej powieści Gabrielli Pierce, o
mrocznym i wymownym tytule „666
Park Avenue”
trafiła w moje gusta. Z ciekawą fabułą, interesującymi
postaciami, ale przede wszystkim niepowtarzalnym klimatem była jedną
z nielicznych, na której kolejne epizody wyczekiwałam z
utęsknieniem.
![]() |
Źródło: Fanpop.com |
Pod
adresem 666 Park Avenue stoi ogromny, stylowy apartamentowiec o
bogatej historii- Drake. Jego właścicielem jest bardzo wpływowy i
potężny człowiek- Gavin Doran (Terry
O'Quinn),
u którego boku wiernie trwa piękna małżonka Olivia (Vanessa
Williams).
Na pierwszy rzut oka majestatyczny, choć niepozorny budynek skrywa
ogromną tajemnicę, którą znają jedynie jego mieszkańcy- w tym
apartamentowcu dochodzi do dziwnych wydarzeń, a ich sprawcą wydaje
się być właściciel. To właśnie do tego miejsca wprowadza się
młoda para, rozpoczynająca swoja karierę w Nowym Jorku. Henry
rozpoczyna karierę polityczną (Dave
Annable),
a jego ukochana Jane (Rachael
Taylor)
staje się nowym zarządcą Drake'a. Nie wiedzą jednak, że w chwili
gdy podpisali umowę najmu, zawarli pakt z samym diabłem.
„666
Park Avenue”,
czyli bardzo diaboliczny serial z mrocznymi epizodami. Wszystkie
tworzą jedną wielką całość, może niekoniecznie spójną, może
niekoniecznie logiczną, czy porywającą, ale z pewnością każdy
drobny element, każda fabuła najmniejszego odcinka odciska się
piętnem na całym obrazie. Jak wiadomo, na początku podróży z
debiutującymi serialami wszystko jest cudowne, wszystko nas
intryguje, a każdy element układanki wydaje się mieć całkowity
sens. Tak wszystko toczy się gdzieś do połowy sezonu, po którym
fabuła leci na łeb na szyje. Twórcy coraz bardziej naciągają
swoją opowieść, udziwniając, odkrywając coraz to nowsze karty
mające wprowadzić widza w dezorientację, czy zapewnić kolejny
twist w akcji. Prawda jest jednak taka, że zaczynają się odrobinę
gubić we własnym pomyśle. Obraz, który zapowiadał się na
demoniczne zabawy z paktami i terroryzowaniem bohaterów, zamienił
się w zmiękczoną opowieść o niedoścignionych marzeniach,
straconych szansach i zaufaniu. Pojawiają się rodzinne tragedie,
momentami totalnie tandetny motyw zdrady, a cała otoczka intrygi i
tajemnicy tkwiącej w samych cyrografach gdzieś się rozmywa- innymi
słowy za bardzo skupiał się na wybranej grupce postaci, zamiast
rozwijać motywy reszty mieszkańców. Przez to zamienia się w nudną
gadaninę, gdzie pojawianie się kolejnych postaci z przeszłości,
odkrywanie kolejnych brudnych i mrocznych sekretów apartamentowca
przestaje być na tyle interesujące, aby zachęcić do tego pomysłu
innych maniaków telewizyjnych produkcji. Tak też serial, który
zaliczył bardzo ciekawy pilotowy odcinek, bardzo burzliwe, nierówne
rozwinięcie, u końca swojej przygody zamienił się w kiczowatą
opowieść z dość mocno przesadzonym finałem, który chyba każdego
wstrząsnął swoją głupotą. A szkoda, bo miał tak wielki
potencjał. Nic dziwnego, że zrezygnowano z jego kontynuacji.
![]() |
Źródło: Fanpop.com |
Nie
mniej, z jakichś powodów cenię sobie ten tytuł. „666
Park Avenue”
ma przede wszystkim niesamowity klimat, który zachęca do dalszych
seansów. Może to, a może bardziej tajemnica spoczywająca na
Drake'u, która wciąż pozostaje nierozwikłana. Nie mniej, od
samego początku towarzyszy nam groza, uczucie dyskomfortu, pewna
klaustrofobiczna niecodzienność, którą odurza nas
apartamentowiec, choć być może jest to też wina niesamowitego,
acz minimalistycznego intro. W większości akcja rozgrywa się w
jego murach i bez względu na to, czy stoimy w rozświetlonym holu,
czy lunatykowaliśmy w stronę piwnicy, która wydaje się być
epicentrum wydarzeń, wciąż będziemy odczuwać napięcie, budowane
w dużej mierze nie tylko przez zdjęcia, ale również ścieżkę
dźwiękową. Dobrze jednak, że twórcy nie postawili na bardziej
paranormalne elementy opowieści. Chwali się, że darowali sobie
nadmierność efektów specjalnych i ograniczyli się jedynie do
niezbędnych elementów. Przez to obraz zachowuje swoją prawdziwość.
W
obsadzie aktorów jest co niemiara. Każdy odgrywa mniej bądź
bardziej ważną rolę, każdy bohater oddaje część siebie- w
mniej bądź bardziej drastyczny sposób. Władcą marionetek zostaje
tutaj Terry O'Quinn i mówcie co chcecie, ale po wydarzeniach z
„Lost”
naprawdę wzbudza dyskomfort jako Doran. Trudno stwierdzić w czym
tkwi jego sekret. Czy to w przeszywającym spojrzeniu, mimice twarzy,
czy sposób w jaki się wypowiada, pewne jest jednak to, że źle mu
z oczu patrzy- przynajmniej w chwili, gdy się z nim zadrze. Na co
dzień pogodna persona, choć dość kontrowersyjna. Nie inaczej jest
z Vanessą Williams, o której do tej pory nie wiem co mam myśleć.
Prawdziwą perełką staje się tu jednak Rachael Taylor, czyli
bohaterka pierwszego starcia z filmem „Transformers”.
Ze swoim nietypowym akcentem idealnie komponuje się z niebanalną
opowieścią. Choć przez większość epizodów nawet się sprawdza,
to od pewnego momentu zaczyna irytować. Jej delikatność staje się
coraz bardziej przesadzona, a głupkowatość nie tak urocza, jak
można by oczekiwać. Z pewnością wypada jednak lepiej niżeli Dave
Annable, który jest tak przezroczysty, że jedynie dzięki Taylor
staje się momentami zauważalny. To samo dotyczy zresztą innych
postaci, na szczęście niektórzy kończą bardzo źle.
![]() |
Źródło: Fanpop.com |
Serialowa
przygoda ABC z cyrografami i apartamentowcem dobiegła końca już na
początku 2013 roku. Wyemitowano jedynie pierwszy,
trzynastoodcinkowy sezon i na tym poprzestano. Patrząc na
nierówności „666
Park Avenue”
nie dziwne, że widzowie szybko skreślili wspólne spotkania z tym
serialem. Na pewno było to coś ciekawego, na pewno zachwycało
klimatem i potencjałem, ale niestety- każdy kolejny sezon gorszy
był od poprzedniego i jedynie sympatia do niektórych bohaterów, a
także chęć rozwikłania zagadki Drake'a były w stanie utrzymać
nas lojalnie do ostatniej zagrywki. Szkoda jedynie, że finał okazał
się być ciosem poniżej pasa, gdzie tanią zagrywką twórcy
pokazali, że nie mieli pomysłu na zamknięcie historii. Pozostawia
to spory niesmak i choć początek produkcji był całkiem
obiecujący, to jednak ocenia się po tym, jak coś się kończy, a
mieszkańcy z 666 Park Avenue nie skończyli zbyt dobrze.
Ocena:
6/10

Premiera:
30 września 2012
(ABC) 25 września 2013 (13th Street Universal)
Jeśli mam być szczera, to nawet nie słyszałam o tym serialu :)
OdpowiedzUsuńA dziwne, bo przecież sama bardzo lubię wszystko co ma związek z paranormalnymi zjawiskami :)
A bo to był tylko jednosezonowy serial. Zanim się rozkręcił to go zabili. Nic więc dziwnego, że nie usłyszałaś o nim.
Usuń