Wszystkie
klasyczne animacje Disneya przechodzą ostatnimi czasy wielką
metamorfozę. Angażuje się najchętniej oglądane gwiazdy
światowego ekranu nie po to, aby podkładały głosy znanym
wszystkim postaciom, a żeby zagrały je w prawdziwym filmie
aktorskim! Po racjonalnych wyborach z udziałem istot ludzkich trochę
zaskakującym wydaje się być urzeczywistnienie animowanych wersji
postaci z „Księgi
dżungli”.
Jednakże dzięki specom od animacji komputerowej klasyczne postacie
z poczytnej powieści Rudyarda Kiplinga nabrały zupełnie nowego
wymiaru.
![]() |
Źródło: Galapagos Films |
Mały
ludzki chłopiec przyprowadzony do wspaniałej dżungli przez czarną
panterę nazywaną Bagheerą znajduje schronienie w watasze wilków z
samcem alfa- Akelą. Nadaje mu się imię Mowgli i od tamtej pory
jest najbardziej pokracznym, choć jednym z najlojalniejszych
członków stada. Gdy po kilku latach na jego ślad trafia siejący
postrach tygrys Shere Khan, który pragnie dostać chłopca w swoje
szpony, Bagheera postanawia odprowadzić go do najbliższej wioski
ludzi, gdzie będzie bezpieczny. Po drodze Mowgli spotyka osobliwych
przyjaciół i doświadcza różnych przeżyć nie wiedząc, że jego
koci wróg zrobi wszystko, aby ludzkie szczenię wpadło wprost w
jego sidła.
„Księga
dżungli”
nigdy nie należała do moich najulubieńszych animacji Disneya. W
zasadzie... nie mieściła się nawet w pierwszej dziesiątce.
Wszystko przez bardzo banalną fabułę, która czyniła rysunkowy
pierwowzór bajką o niczym. Z tego też powodu po dziecięcym
zawodzie nigdy nie powróciłam do tego tytułu, jednakże tak wiele
pozytywnych opinii o najnowszym filmie Jona Favreau skłoniłoby do
seansu nawet najbardziej zagorzałego przeciwnika.
Fabularnie
niewiele uległo zmianie. Nadal pozostaje to ta sama ckliwa opowieść
o lojalności i chęci przynależności do „stada”. Dość to
takie... żadne i bez charakteru. Sceny, które denerwowały
wcześniej wciąż to robią tylko w zupełnie nowym wymiarze. To co
nudziło, nadal wywołuje te same emocje- mam na myśli m.in. akcję
z królem Louiem, więc nawet wielokrotne powiększenie bohatera
małpiej akcji, a także wprowadzenie rozróby na miarę filmu „2012”
nie sprawiło, że można by piać z zachwytu. Pomimo wszystko
fajnie, że obraz oferuje szerokie spektrum emocji i nie tylko nudzi,
ale poza tym potrafi też świetnie budować napięcie. Nie można
też nie wspomnieć o humorze w wykonaniu uzależnionego od miodziku
Baloo- to te chwile kiedy naprawdę można się odprężyć i cieszyć
z produkcji, bowiem powraca beztroski klimat. Szkoda tylko, że finał
jest rozczarowujący. Nie ze względu na odejście od znanego nam
zamknięcia, a raczej z powodu kierunku, w którym podążył.
![]() |
Źródło: Galapagos Films |
Pewne
jest jednak to, że film koniecznie trzeba obejrzeć, ale z zupełnie
innego powodu niż historia. Bowiem tworząc go postawiono na
zupełnie unikatową formę animacji. Cały film to tylko jeden
człowiek, kilka rekwizytów i cała masa komputerowej iluzji. To
niesamowite jakim sprzętem dysponujemy w dzisiejszych czasach, że
potrafi stworzyć coś z niczego i jeszcze tak bardzo to
urzeczywistnić. Bo czy ktokolwiek podczas seansu pomyślał, że
patrzy na sztuczne liście indyjskiej dżungli? Za to właśnie
kochamy kino, za magię, której nam dostarcza. Jeśli jeszcze
zobaczymy film w 3D (jakimś cudownym sposobem), to będziemy mogli
poczuć jakbyśmy naprawdę przyjechali do dżungli. Każdy jeden
liść na każdej jednej palmie, każda jedna kropla deszczu-
wszystko wygenerowane bądź zmodyfikowane komputerowo. Inną sprawą
są zwierzęta- to raczej oczywiste, że nikt nie wytrenowałby
pantery, aby tak przytulała się do dziecka lub niedźwiedzia, żeby
dał małemu pływać po rzece na swoim brzuchu. Cóż... mieć
świadomość ich animacji to jedno, ale zobaczyć jak to wygląda w
filmie to zupełnie coś innego. Każdy ten egzotyczny zwierzak
wygląda nie tylko zjawiskowo, ale tak bardzo realnie jakbyśmy
oglądali film przyrodniczy. Oczywiście, twórcy wzorowali się na
prawdziwych zwierzętach, aby jeszcze bardziej urzeczywistnić
postacie. Trzeba przyznać, że efekt jest zachwycający. Zasadniczo
to już na etapie załączenia płyty DVD można było być pewnym,
że film będzie bardzo udany pod względem wizualnym, bowiem już
samo intro zachwycało budową, a także i muzyczną oprawą Johna
Debneya.
![]() |
Źródło: Galapagos Films |
W
filmie pojawiają się postaci bardzo dobrze wszystkim znane, a
reprezentujące różne oblicza egzotycznej dżungli. To przede
wszystkim niesforny, acz bardzo bystry Mowgli, a w tej roli
debiutujący- choć jakoś dziwnie znajomy z twarzy Neel Sethi.
Ciężko jest mu teraz wróżyć większą karierę aktorską, ale
potencjał jest. Tutaj jednak przytłoczony został przez rewelacyjne
zwierzęce postaci. Cudowny Bagheera, czyli wielki opiekun w wersji
polskiej mówiący bardzo przyjemnym głosem Jana Peszka, który
przede wszystkim intryguje swoim wyglądem. Zabawowy, całkowicie
wyluzowany misiek zbierający miodek na zimę bez zimy, czyli Baloo
to synonim beztroski. Chyba ciekawej brzmi w polskiej wersji w
wykonaniu Jerzego Kryszaka. Sporym problemem jest hipnotyzujący wąż
Kaa, który najwyraźniej stał się kobietą i niestety... był tak
samo beznamiętny jako Scarlett Johanson, jak i Anna Dereszowska. Nie
można było tego bardziej wysssssyczeć? Już Harry Potter w
„Komnacie
tajemnic”
miał lepsze syczenie w rękawie. Niebezpieczny Shere Khan był
świetnym postrachem nie tylko z wyglądu, ale i z brzmienia zarówno
głosem Idrisa Elby, jak i Jana Frycza. Aczkolwiek ten pierwszy ma
większą moc. Z kolei dubbingowanie małpiego i jakże chciwego
króla Louiego lepiej wyszło Christopherowi Walkenowi. Bardzo sobie
cenię zabawy głosowe Piotra Fronczewskiego, którego potrafię
rozpoznać w każdej animacji, ale barwa Walkena bardziej pasowała
do szalonej małpy rasy King Kong, najwyraźniej. Serio... co to za
małpa?!
![]() |
Źródło: Galapagos Films |
Każdy
kto choć raz widział „Księgę
dżungli” wie,
czego można się spodziewać, więc nie ma opcji o żadne
rozczarowanie. Jest to ta sama historia, ale technicznie podkręcona
do granic możliwości. Dalej królują te same ukochane piosenki, w
lekko odświeżonej formie, a także symbolizm zwierzęcych postaci.
Nadal bawią nas pełne radości sceny z misiem Baloo frustruje
zachłanność Louiego, a Bagheera jest wzorem do naśladowania.
Schematy pozostały te same, ale jak to teraz wygląda... Jeżeli
wszystkie filmy animowane zdominowane przez florę i faunę będą
się tak prezentować, to ja chcę więcej tej magii, tej zieleni i
pojedynczego włosa na sierści wilka, czy tygrysa. I choćby dla
cudowności jaką zapewnili spece od efektów trzeba to zobaczyć.
Wówczas pewnym jest, że zobaczyliście już w kinematografii
zobaczyliście już chyba wszystko, a takich wrażeń nie tylko się
nie zapomina, ale też i nie żałuje.
Ocena:
7/10
Recenzja
filmu DVD „Księga dżungli” - dystrybucja Galapagos Films

Premiera
kinowa: 04 kwietnia 2016 (Świat) 15 kwietnia 2016 (Polska)
Premiera
DVD: 31 sierpnia 2016
Film dostępny na DVD, Blu-Ray oraz Blu-Ray 3D
Film dostępny na DVD, Blu-Ray oraz Blu-Ray 3D
Też niedawno miałam okazję oglądać ten film Nawet pisałam o nim u siebie Naprawdę mi się spodobał :)
OdpowiedzUsuńMnie również :) Choć idealnie nie było.
Usuń