
Reżyseria: David O. Russell
Scenariusz: David O. Russell
Na podstawie: powieści Matthew Quicka „Silver Linings Playbook”
Zdjęcia: Masanobu Takayanagi
Muzyka: Danny Elfman
Kraj: USA
Gatunek: Komedia, Dramat
Premiera: 08 września 2012 (Świat) 08 lutego 2013 (Polska)
Obsada: Bradley Cooper, Jennifer Lawrence, Robert De Niro, Jacki Weaver, Chris Tucker, Anupam Kher, John Ortiz, Julia Stiles, Shea Whigham, Dash Mihok, Brea Bee
Rzadko
kiedy zgadzam się z wyborami Akademii Filmowej co do filmów
bawiących się w wyścig o tytuł filmu roku. I choć w tym roku
„Poradnik pozytywnego myślenia”
nominowany jest w tak wielu kategoriach, i choć tak bardzo spodobał
mi się film, to jednak uważam, że ma marne szanse w starciu z
tytanami. David O. Russell przeniósł na ekran książkę autorstwa
Matthew Quicka, która samemu autorowi dała możliwość zaistnienia
w świecie literatury. Jednakże zapowiada się twórca „Fightera”
nie powtórzy ani swojego sukcesu sprzed dwóch lat, ani swojego
literackiego mentora.
Patrick
Solatino (Bradley Cooper)
po ośmiu miesiącach pobytu w zakładzie psychiatrycznym powraca w
swoje rodzinne strony. Po tym jak pobił kochanka swojej żony-
Nikki, usilnie starał się opanować swoją przypadłość zażywając
leki i uczęszczając na terapię. Jednakże jego rodzice (Robert
de Niro, Jacki Weaver) nie są do
końca pewni, czy postąpili słusznie, kiedy już pierwszej nocy, w
akcie złości na rozwój wydarzeń w lekturze, Pat wyrzuca czytaną
książkę przez zamknięte okno. Podczas swojego częstego joggingu
trafia pod dom dawnego przyjaciela (John
Ortiz), który zaprasza go w weekend
na kolację. Tam poznaje jego szwagierkę- Tiffany (Jennifer
Lawrence), która nie dawno straciła
męża i wydaje się być tam samo pokręcona jak Pat. Ta dwójka
bardzo się do siebie zbliża, gdy Patrick ma nadzieję, że Tiffany
pomoże mu odzyskać żonę, a Tiffany, że jej nowy kompan zostanie
jej partnerem podczas turnieju tańca.
„Poradnik
pozytywnego myślenia”
rozpoczyna się dość obiecująco. Mamy tu w końcu człowieka z
zaburzeniami psychicznymi, który próbuje poradzić sobie z nową
rzeczywistością. A jak ona wygląda? Żona się wyprowadziła, a
jego problemy z ojcem wcale nie uległy przedawnieniu. Wcale nie
zaskakująco, lekarstwem na wszelkie zmartwienia okazuje się być
piękna Tiffany. Stanowiąc pewną ucieczkę od problemów staje się
idealnym kompanem w niedoli, w szczególności, że tak bardzo
przypomina Patowi jego samego, pomimo ciągłych zaprzeczeń. Idealną
metodą na walkę z obłędem jest zrobienie czegoś bardzo
szalonego. Pat szybko zdaje sobie sprawę ze słuszności tego
stwierdzenia, kiedy obiecuje dziewczynie partnerowanie podczas
konkursu tańca. Wówczas, z melodramatycznej historii, obraz
przekształca się w zwyczajną opowiastkę o tanecznych podbojach
bohaterów i ich zbawiennym wpływie na ich rozwój. Mało
zaskakujące, ale zawsze pozytywnie wpływające na odbiór filmu.
Russellowi całkiem sprawnie udało się poprowadzić ten wątek,
który płynnie się przeistaczał i rozwijał do czegoś większego,
czegoś piękniejszego. Z początku zwyczajne ripostowanie i dobitna
szczerość bohaterów bawiła widza, bo i trudno o inne reakcje,
kiedy na przekór wszystkiemu drąży się zakazane tematy. Przeradza
się to w dość specyficzną więź tej dwójki, która wciąga
widza bez reszty. Intrygują psychologiczne aspekty ich relacji,
gdzie jedno ma zbawienny wpływ na drugie. Fascynują także i
niuanse dotyczące relacje Pata z ojcem. Chęć przypodobania się
seniorowi, chęć wkupienia się w jego łaski i w końcu zepchnięcie
na dalszy plan swojego brata. Zakrada się tutaj również pewien
motyw radzenia sobie z rozstaniem z ukochaną osobą, poza którą do
tej pory świata nie widzieliśmy. Nie mniej, lepiej wybrać się na
kurs panowania nad gniewem niż tylko polegać na poradach płynących
z tego obrazu, choć nie od dziś wiadome jest, że taniec łączy
ludzi i pomaga wyładować negatywną energię.
Fabularnie
film porusza do głębi, a nawet zdarza mu się rozbawić widza. Nie
czyni tego jednak za sprawą zdjęć Masanobu
Takayanagiego, które zasadniczo nie wyróżniają się niczym na tle
innych obrazów. Muzyka Danny'ego Elfmana, owszem- dopełnia całości,
ale jakoś szczególnie nie zapisuje się w pamięci. Można więc
powiedzieć, że poza ciekawym aspektem opowieści, a także
nawiązaniami Roberta de Niro do swoich wcześniejszych, bardziej
gangsterskich ról, nie ma rzeczy, która trzymałaby film na
powierzchni. Wtedy właśnie wkraczają do akcji aktorzy, a obsada
jest tutaj całkiem pokaźna. Uwaga skupia się najbardziej na
Bradleyu Cooperze, którego spojrzenie ponownie obezwładnia kobiety.
O dziwo, gra zupełnie inną rolę niż dotychczas. Mężczyzna z
problemem natury psychicznej to coś zupełnie nowego w jego karierze
i okazuje się całkowicie sprawdzać w jego wykonaniu. Na ekranie
dorównuje mu również Jennifer Lawrence. Dziewczyna, która już w
wieku dwudziestu lat otrzymała nominację do Oscara za rolę w „Do
szpiku kości”,
a także przetrwała
„Igrzyska śmierci”
powraca w najbardziej z szalonych ról w swojej karierze. Nic
dziwnego, że za rolę Tiffany otrzymała już Złotego Globa.
Okazuje się, że kilka naprawdę dobrych minut może zaważyć na
odbiorze całego filmu. Jennifer to czyni, bez dwóch zdań.
Całkowicie odmienia wrażenia filmowe. W dodatku świetnie zgrała
się z Cooperem i trudno nie zazdrościć jej pocałunków z takim
przystojniakiem. W filmie całkiem nie najgorzej radził sobie
również Robert de Niro, choć mnie osobiście nie do końca kupił
swoją kreacją. Za bardzo przypominała jego wcześniejsze, bardziej
brudne, gangsterskie role. Miło, że do tego powraca, aczkolwiek nie
jest to już tak bardzo zaskakujące.
Choć
„Poradnik pozytywnego
myślenia”
nie jest może szczytem geniuszu fabularnego, ani nawet i wizualnego,
to trzeba mu przyznać, że ma bardzo pozytywny wydźwięk.
Bohaterowie męczący się ze swoimi przypadłościami i stającymi
naprzeciw całemu światu, to zupełnie jakby historia o nas samych.
Kochamy tę dwójkę i bez przeszkód zaczynamy kibicować, aby ten
przystojniak dał sobie w końcu spokój z tą głupią byłą żoną
i spojrzał na ten nakręcony uroczy skarb stojący obok niego.
Trudna historia opowiedziana z humorem, ale i potrafiąca wzruszyć.
Sposób na radzenie sobie z problemami? Oj tak! Sposób na pozytywne
myślenie? Jak najbardziej! Przy okazji również idealna odskocznia
od szarej codzienności, nudy i samotny wieczór. Czy to wystarczy,
aby uzyskać Oscara choć w jednej kategorii? Się okaże!
Ocena: 8/10
Recenzja dla Anime-Games-World!
Widziałam zwiastun tego filmu w kinie i jakoś tak... nie zrobił na mnie wrażenia. Pomyślałam sobie - ,,ot, taka historyjka". Gdy zobaczyłam nominację do Oscarów o mało nie padłam z wrażenia. Pierwsza reakcja: ,,że co?". Pomimo docenienia filmu przez akademię nadal nie zamierzałam go oglądać. Jednak Twoja recenzja wzbudziła we mnie pozytywne myślenie. :) Nie sądziłam, że ,,Poradnik..." jest rzeczywistym poprawiaczem humoru. I chyba się na niego wybiorę. :)
OdpowiedzUsuńa widzisz :D
Usuńu mnie tak podziałał!
"dał sobie w końcu spokój z tą głupią byłą żoną" haha miałam to samo i ciągle myślałam: jak ona musi wyglądać?:D
OdpowiedzUsuńno najmądrzejsza to ona nie była. zdradzać męża we własnym domu huhu i to jeszcze mieć problem z tym, że omal gościa nie zabił. każdemu pękłyby nerwy :) ale o wyrażenie "głupia" chodziło mi bardziej w tym względzie, że to jojczenie było już frustrujące :P
UsuńWreszcie ktoś oprócz mnie nie zachwyca się nad De Niro. Serio, miał lepsze role. Ta jest dobra, ale żeby aż nominacja? No.
OdpowiedzUsuńOtóż to ;)
Usuń