NOWOŚCI

wtorek, 8 listopada 2011

821. Zemsta futrzaków, reż Roger Kumble

Oryginalny tytuł: Furry Vengeance
Reżyseria: Roger Kumble
Scenariusz: Michael Carnes, Josh Gilbert
Zdjęcia: Peter Lyons Collister
Muzyka: Ed Shearmur
Kraj: USA, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Gatunek: Familijny, Komedia
Premiera światowa: 01 kwietnia 2010
Premiera polska: 22 października 2010
Obsada: Brendan Fraser, Matt Prokop, Brooke Shields, Skyler Samuels, Ken Jeong



     Czasami zdarza się, że widzowi przychodzi długo czekać na prawdziwie śmieszną komedię. W tych sprawach najlepiej sprawdzają się filmy, które oglądać może cała rodzina i to właśnie te filmy stanowią najlepszą zabawę. Tym tropem poszedł dotychczasowy reżyser serii filmów o miłości – „Szkoła uwodzenia” oraz „Ostrożnie z dziewczynami” – Roger Kumble. Filmem „Zemsta futrzaków” idealnie łączy elementy komizmu z popularnym wciąż nurtem pro-ekologicznym i, o dziwo, to się sprawdza.

     Dan Sanders (Brendan Fraser) pracuje dla japońskiego dewelopera – Neal`a Lymana (Ken Jeong), który rozpoczyna budowę osiedla domków jednorodzinnych Rocky Springs na terenie jednego z amerykańskich lasów. Dan, aby koordynować prace na budowie oraz dając dobry przykład, wprowadza się na osiedle wraz ze swoją żoną – Tammy (Brooke Shields) i synem Taylorem (Matt Prokop). Jednakże nikt nie przewiduje, że las znajduje się na terenie rezerwatu chronionego przez dzielne futrzaki, które nie cofną się przed niczym, aby uratować swoje domostwo przed siejącymi zniszczenie ludźmi.

     Fabuła filmu oprócz tego, że jest niezwykle naciągana to dodatkowo jest również bardzo trendy i przede wszystkim… przekomiczna. Motywem przewodnim, a właściwie głównymi bohaterami całej produkcji są zwierzęta futrzaste i pierzaste mieszkające na terenie rezerwatu, gdzie aktualnie budowane jest osiedle mieszkaniowe przez żądnych pieniędzy deweloperów. Cały pomysł zabawy w tym filmie opiera się na niezwykle zabawnych psikusach, które zwierzęta zgotują przedstawicielowi firmy budowlanej. Przez godzinę trwania filmu uprzykrzają mu życie w bardzo wymyślny sposób, od zwyczajnego stukania nocą w okno przez kruka, przez zaśmierdzenie bohatera skunksim odorem aż po terroryzowanie przez wściekłego miśka. 
Zwierzaki nie dają za wygraną, a dzięki ich sprytowi i inteligencji – bo przecież potrafią zrobić niesamowicie wyrafinowany mechanizm do spuszczania kamieni ze stoku, udaje im się osiągnąć ich cel. Genialna w tym momencie jest także animacja owych zwierzaków, bo niestety są momenty, w których wyglądają one bardzo nienaturalnie. Trudno jednakże mówić o jakiekolwiek naturalności skoro zwierzaki prowadzą samochody, machają na pożegnanie spadającym w uskok, czy też uśmiechają się z dziką rozkoszą kiedy ich plan się powiedzie. Na to jednakże nie zwraca się uwagi, ponieważ ich upierdliwość i urok daje tyle zabawy, że nic nie potrafi tego zepsuć.

     Jednakże film ten to nie tylko ubaw po pachy. Po godzinie sikania po nogach ze śmiechu przychodzi czas na stabilizację emocji, kiedy to do akcji wkraczają potężne działa w postaci rodziny oraz proekologicznych odzywek. Wtedy film zaczyna się robić dość irytujący, bo jak zawsze dochodzi do melodramatów – tak jakby trudno było zrozumieć, że zwierzak też ma rodzinę taką jak człowiek. W ostatnich dwudziestu minutach filmu nasilają się konflikty na linii ojciec – syn, a także pojawia się konieczność wyboru między rodziną i ekologią, a chęcią robienia kariery i zgarniania kokosów za realizację celów firmy. To co bohater filmu wybierze jest dość oczywiste, ale przecież o to chodzi w tych filmach – takie historie muszą się kończyć dobrze, żeby dzieciaczki nie wypłakały sobie oczu.

     Oprócz wielowątkowego scenariusza i innowacyjno-wtórnej historii film posiada także moc w zdjęciach Petera Lyons Collistera. Wspaniale przedstawił on rezerwat, a jego praca nadawała całości świeżości i ekologiczności. Z kolei nad kompozycjami muzycznymi, które potęgowały napięcie, ale i nadawały produkcji bardziej komicznego charakteru, pracował Ed Shearmur.

     O sukcesie filmu świadczą także gwiazdy, które zostają do niego zaangażowane. Tutaj główna rola przypadła w udziale specjaliście od filmów familijnych i przygodowych, znanemu z serii filmów o „Mumii” – Brendanowi Fraserowi. W filmie tym zdecydowanie widać, że minęło już sporo lat od jego roli w owej serii. Bardzo się zmienił i moim zdaniem wypadł z formy, aby grać w filmach przygodowych. Teraz pozostało mu już zabawianie dzieci w takich filmach jak „Zemsta futrzaków”, ale trzeba przyznać, że wychodzi mu to całkiem nie najgorzej. Oczywiście, cały humor zawdzięczać można było w filmie zwierzętom i efektom specjalnym, jednakże Fraser także miał w tym swój udział. Mimika jego twarzy pozostawia wiele do życzenia, ale to właśnie sprawiało, że był zabawnym bohaterem. Inną ciekawą rolę w filmie zagrał Ken Jeong, czyli japoński deweloper, który był tak nierozgarnięty jak na prezesa, że głowa mała. Genialna rola rewelacyjnie przedstawiona przez Jeonga. Na tym kończy się przebojowość obsady w tym filmie, jeżeli chodzi o grę aktorską, gdyż reszta bohaterów stanowi tylko tło dla prawdziwych gwiazd tego filmu. Oprócz zwierząt oraz wyżej wymienionych w filmie wystąpiła także Brooke Shields, która nie prezentuje ani krztyny zaangażowania w produkcję, jedyne co robi to zachwyca swoim wyglądem.

     Ogólnie rzecz ujmując, „Zemsta futrzaków” to film niezwykle lekki i prawdziwie zabawny. Sympatia do zwierząt dominuje całą produkcję i sprawia, że widz bardzo dobrze się z nimi bawi. Dla jednych pomysł na film może być zbyt błahy, żeby się nad nim zachwycać, ale dla innych będzie to idealna forma rozrywki po ciężkim dniu. Nie zabraknie także morału na koniec historii, co powoduje, że film jest idealny także dla tych najmłodszych widzów, a może nawet i starszych, którzy w końcu przekonają się, że warto chronić środowisko, ażeby kiedyś taki mały szop pracz nie zgotował nam prawdziwego terroru.

Prześlij komentarz