Reżyseria: Michael Spierig, Peter Spierig
Scenariusz: Michael Spierig, Peter Spierig
Zdjęcia: Ben Nott
Muzyka: Christopher Gordon
Kraj: USA / Australia
Gatunek: Horror / Akcja
Premiera światowa: 11 września 2009
Premiera polska: 08 stycznia 2010
Obsada: Ethan Hawke, Willem Dafoe, Claudia Karvan, Sam Neil, Isabel Lucas
Scenariusz: Michael Spierig, Peter Spierig
Zdjęcia: Ben Nott
Muzyka: Christopher Gordon
Kraj: USA / Australia
Gatunek: Horror / Akcja
Premiera światowa: 11 września 2009
Premiera polska: 08 stycznia 2010
Obsada: Ethan Hawke, Willem Dafoe, Claudia Karvan, Sam Neil, Isabel Lucas
Nikt nie wie w jaki sposób zakończy się istnienie ludzkiej cywilizacji. Nie wiadomo czy będzie to miało związek z uderzeniem asteroidy, zniszczeniami spowodowanymi przez kataklizmy, czy też śmiercionośnym wirusem. Co gdyby człowieczeństwo miało zostać zatracone na rzecz powiększenia cywilizacji wampirów? A co by było gdyby wampiry miały możliwość wyleczenia swojej choroby i stania się na powrót ludźmi? Duet dwóch niemieckich braci Sprierig- Michaela i Pete („Zombie z Berkeley”) przedstawia świat rządzony przez wampirzą cywilizację, która zmierza ku upadkowi.

„Połączenie filmów „Matrix” i „Zmierzch”” – takie to slogany mogliśmy przeczytać na plakatach zachęcających przechodniów do odwiedzenia kina i obejrzeniu najnowszej produkcji „Daybreakers – Świt”. Ja sama nie byłam do tego przekonana więc darowałam sobie ten film. Zwiastuny także mnie nie zachęcały, więc po co miałabym oglądać ten film. Ale w końcu mając do wyboru dwa głupie i raczej niezbyt spektakularne filmy zdecydowałam, że ten obejrzę w pierwszej kolejności. Ogólnie muszę powiedzieć, że spodziewałam się czegoś innego. Za dużo było w nim brutalności, za dużo rozlewu krwi, w dodatku momentami był potwornie nudny, a niekiedy nawet potwornie głupi.

Jednego nie można zarzucić twórcom – braku umiejętności w budowaniu niesamowitego klimatu. Nie powiem, żeby akcja była jakoś specjalnie niepokojąca, ale atmosfera robiła swoje. Ciekawe zdjęcia Bena Notta („Miasteczko Salem”, „Hotel śmierci”) oraz muzyka skomponowana przez Christophera Gordona („Pan i władca: Na krańcu świata”) dodawały filmowi animuszu. Podobało mi się to i robiło to wrażenie. Niekiedy w interesujący sposób podkreślały wydarzenia w filmie.

„Daybreakers – Świt” mógłby być filmem przełomowym na tle innych filmów z wampirami. W pewnym sensie taki właśnie jest, ale z szerszej perspektywy nie trudno tutaj nie zauważyć licznych nawiązań do innych historii, co także nie wychodzi produkcji na plus. Z jednej strony może się podobać, to wszystko zależy od gustu oglądającego, ale z drugiej może także obrzydzać i sprawiać, że niektórzy nie wytrzymają do ostatnich minut filmu. Ja znajduję się gdzieś pośrodku, gdyż zawsze przepadałam za podobnymi produkcjami, ale kiedy do gry wchodzą istoty wyglądem przypominające uberwampiry z „Buffy – postrach wampirów” to moja opinia może zmienić się o 180stopni. Doceniam, ale niestety nie jest to kino dla mnie i wierzę, że inni też spasują.
Prześlij komentarz