NOWOŚCI

wtorek, 16 marca 2010

601. Wzgórze nadziei, reż. Anthony Minghella

Oryginalny tytuł: Cold Mountain
Reżyseria: Anthony Minghella
Scenariusz: Anthony Minghella
Zdjęcia: John Seale
Muzyka: Gabriel Yared, Elvis Costello, T-Bone Burnett, Jack White
Na podstawie: powieści Charlesa Fraziera "Zimna Góra"
Kraj: USA
Gatunek: Melodramat / Wojenny
Premiera światowa: 25 grudnia 2003
Premiera polska: 06 lutego 2004
Obsada: Nicole Kidman, Jude Law, Renee Zellweger, Eileen Atkins, Brendan Gleeson, Philip Seymour Hoffman, Natalie Portman, Giovanni Ribisi, Donald Sutherland, Charlie Hunnam, Kathy Baker, Ray Winstone, Lucas Black, Cillian Murphy

    Niezwykle poruszająca ekranizacja powieści Charlesa Fraziera „Zimna góra”, która zdobyła wiele nagród w tym tej najbardziej prestiżowej – Oscara dla Renee Zelweger za najlepszą rolę drugoplanową. Adaptacji tej powieści i reżyserii podjął się Brytyjczyk Anthony Minghella („Angielski pacjent”, „Utalentowany Pan Ripley”) i można powiedzieć, że znakomicie sobie poradził – chociaż niestety samej powieści nie znam. Historia jest niezwykle przejmująca, dlatego też nie powinno dziwić, że film mnie urzekł i to nawet bardzo.
    W czasach wojny secesyjnej w Stanach Zjednoczonych młoda kobieta Ada Monroe przybywa wraz ze swoim ojcem pastorem do małego miasteczka Cold Mountain. Tam poznaje miłego i nieśmiałego mężczyznę Inmana, z którym zaczyna łączyć ją piękna więź. Kiedy w końcu i do Północnej Karoliny przybywa wieść o wojnie wszyscy młodzi mieszkańcy Cold Mountain, w tym i Inman, wyruszają na wojnę. Mija kilka lat w czasie, których wiele się zmienia. Przede wszystkim Ada traci swojego ojca, dziwaczeje, ale kiedy w końcu na jej farmę przybywa pomoc w postaci wiejskiej dziewczyny- Ruby Thewes, zarówno jej farma, jak i ona sama odżywają. W tym czasie Inman dzielnie walczy na froncie wraz ze swoimi przyjaciółmi. Jednakże, zostaje ciężko ranny i dzięki kolejnemu listowi od swojej ukochany postanawia zdezerterować. Niestety, dezerterzy są wyłapywani i rozstrzeliwani, to samo dzieje się z osobami, które dają im schronienie. Pomimo tego, Inman postanawia wyruszyć w drogę powrotną do domu, która obfitować będzie w wiele dramatycznych wydarzeń, ale u jej końca czekać będzie na niego ukochana kobieta – Ada.
    Z filmami tego typu jest tak, że niektórzy je kochają, a inni ich nienawidzą. Dla jednych przestawiana historia jest niezwykle ujmująca, a dla drugich totalnie nużąca. Ja jednak zaliczam się do tych pierwszych widzów, a możecie mi wierzyć na słowo, że jestem bardzo cięta i podchodzę z dystansem do tego rodzaju produkcji. Film jest niezwykle urokliwy, nie dość, że sama scenografia jest ujmująca, to jeszcze uczucie łączące głównych bohaterów. Znajdzie się także coś co spodoba się fanom filmów wojennych. Dlatego właśnie po 6 latach postanowiłam w końcu obejrzeć „Wzgórze Nadziei”.
    Ostatnio sama siebie zaskakuję po jakie filmy sięgam. Ten jednakże został mi narzucony przez stację Ale kino!. W ogóle ku mojemu zaskoczeniu okazało się, ze nie ma żadnych przerywników w postaci reklam. Pierwszy raz doceniłam zbawienność reklamy, w szczególności przy takich długich produkcjach, a niestety nie widziałam filmu na płycie więc nie mogłam go za pauzować w najbardziej mi odpowiednim momencie. Nie mniej, filmy melodramatyczne coraz bardziej zaczynają mi się podobać. Chociaż z drugiej strony nigdy nie wiadomo na co się trafi, prawda? Jeden film może nas zafascynować, a drugi totalnie wynudzić. Ja oglądałam ten film w totalnym (prawie) skupieniu. I mogłabym nawet rzec, że się zakochałam w tej historii, bo jakaż historia jest bardziej poruszająca, niż ta o niesamowitej miłości. W szczególności, gdy to uczucie dotyczy osób, które prawie w ogóle się nie znają, uczucie, które miało bardzo mało czasu, aby zakwitnąć, a jednak przetrwało próbę czasu. Wspaniałe. Wszystko to w czasach okrutnej wojny, w trakcie której nie tylko cierpieli walczący, ale także ich rodziny, nie wspominając o ludziach, którzy ukrywali dezerterów. Chociaż, w ogóle, dla mnie idea wojny secesyjnej, czyli wojny domowej jest szokująca.
     Pod względem technicznym nie mam produkcji nic do zarzucenia. Muzyka Gabriela Yareda („Zatańcz ze mną”, „1408”) i współpracującej z nim ekipy dodawała klimatu i sprawiała, że mogliśmy się poczuć jak w tamtych czasach. Ponadto dwa utwory, piosenki z tego filmu były nominowane do Oscara, obie w wykonaniu Alison Krauss „You Will Be My Ain True Love” oraz „Scarlet Tide”. To samo dotyczy zdjęć autorstwa John Seale („Miasto Aniołów”, „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”). Idealnie uchwycił on piękno krajobrazów, które mieliśmy okazję zobaczyć. Wszystko to było przepiękne i tak wspaniale wpływało na odbiór, co nieczęsto się zdarza.
     Obsada, jak dla mnie, idealnie została dobrana do tego filmu. Niezwykle piękna o wspaniałym uśmiechu Nicole Kidman to jedna z takich perełek. Jej Ada była taka jaką tylko można sobie wyobrazić. Jej postać przeszła w tym filmie największą zmianę od zagubionej nieśmiałej dziewczyny do twardej kobiety potrafiącej walczyć o to co kocha. Nie zgubiła jednak tego czegoś, grała naprawdę porywająco. Największym zaskoczeniem, według mnie, była Renee Zellweger. Wżyciu nie podejrzewałabym, że może zagrać tak fantastycznie w jakimś filmie. Niby była to rola zwyczajnej dziewczyny ze wsi, ale okazuje się, że może także wzbudzić sympatię. Trudno jest mi powiedzieć coś więcej o tej roli, ale pewne jest to, że przekonała mnie do niej i przede wszystkim – poradziła sobie z tą niełatwą rolą. No, ale w końcu za coś dostała tego Oscara i mogę Was zapewnić, że nie za piękne oczy. Dopiero w tym filmie po raz pierwszy dostrzegłam Jude Law`a jako aktora. Jego osoby nikomu nie trzeba przedstawiać, bo jedni go uwielbiają za grą, a drudzy za wygląd. Ja muszę przyznać, że nigdy za bardzo mnie nie pociągał, ale to zmieniło się przy tym filmie. Człowiek, który za wiele się w filmie nie pojawiał, a tylko bawił się w wojnę z innymi chłopakami, aby później po rozczulać się do zdjęcia ukochanej. Podobała mi się jego postać. Inman był nie tylko uroczym młodzieńcem, ale także i dzielnym, silnym mężczyzną, który nie bał się postawić gwardii, aby bronić biedną kobietę z dzieckiem. Niezwykle ujmujący, zresztą tak jak większość postaci pojawiająca się w filmie, a mogliśmy zobaczyć wśród nich także Philipa Seymoura Hoffmana, Donalda Sutherlanda, Natalie Portman czy też Kathy Baker. Ponadto w filmie wystąpili także Brendan Gleeson, Giovanni Ribisi, itd.
    Film ma w sobie coś takiego, co prawdopodobnie sprawi, że obejrzę go jeszcze raz. Wszystko tutaj zachwyca, chociaż dla innych może być to dość nużące. Dla mnie jednak droga, którą Ada i Inman przeszli była niezwykle poruszająca i nawet motywująca. Wspaniałe zdjęcia i idealna muzyka, która dopełnia przepiękne krajobrazy i nastrój tego filmu. Autentycznie film przepiękny, chociaż nie jestem pewna czy udałoby mi się przebrnąć przez powieść.
Ocena: 8/10 

1 komentarz :

  1. Nie cierpię Zellweger. Nie wiem czy kiedyś sobie obejrzę ten film.

    OdpowiedzUsuń