Niezwykła
kobieta stojąca za najbardziej przebojowymi filmami jakie
kiedykolwiek powstały. Nancy Meyers nie tylko stworzyła scenariusze
do komedii, które dziś zna niemalże każdy, chociażby „Ojciec
panny młodej”
z genialnym Stevem Martinem, ale również wyreżyserowała te z
największymi gwiazdami kina. Po „Lepiej
późno niż później”
z Jackiem Nicholsonem oraz „To
skomplikowane”
z udziałem Meryl Streep przyszedł czas na Roberta De Niro, który
został zaangażowany do cudownie ciepłego „Praktykanta”.
Ben
Whittaker (Robert
De Niro)
nie jest do końca zadowolony ze swojego życia na emeryturze. Po
śmierci żony czuje się coraz bardziej samotny i niepotrzebny.
Dlatego też gdy odnajduje ogłoszenie o programie dla praktykantów
seniorów, nie waha się ani chwili. Pomimo swojego wieku rozpoczyna
pracę w firmie internetowej zajmującej się sprzedażą odzieży
wśród młodych kolegów i równie młodej szefowej Jules Ostin
(Anne
Hathaway).
Okazuje się jednak, że dzieląca ich przepaść pokoleniowa nie
staje się przeszkodą w ich relacjach, a wręcz przeciwnie- stanowi
naukę dla nich obojga stając się podwaliną do silnej przyjaźni.
Nancy
Meyers udało się stworzyć jeden z najbardziej urokliwych i
ciepłych filmów w jej karierze. Nie jest to swoista komedia, jakich
pełno w jej filmografii, bowiem więcej tutaj o związkach,
relacjach międzyludzkich, innymi słowy więcej powodów do zadumy
niżeli do śmiechu. Fabuła nie jest nadto skomplikowana, ale
koncentruje się na jednym z najsmutniejszych okresów w ludzkim
życiu, czyli czasie emerytury. Oczywiście, w Stanach Zjednoczonych
i tak wygląda to o wiele bardziej kolorowo niżeli w Polsce, bo tam
chociaż- patrząc na Bena Whittakera można sobie pozwolić na
garderobę z niezliczoną ilością krawatów, czy więcej niż jeden
garnitur lepszej jakości. Chodzi bardziej o kwestię relacji, bowiem
ten czas to najzwyczajniej czas samotności, gdzie ludzi aż ciągnie
do tego, aby wyjść naprzeciw innym.
Bohater filmu robi jedną z
najbardziej szalonych rzeczy w swoim życiu. Nie tylko podejmuje
pracę w wieku 70 lat, ale przede wszystkim angażuje się w
działania firmy, która działa na nieznanym mu terytorium i w
dodatku jej działania kierowane są przez rzeszę młodych ludzi.
Niesamowita odwaga Bena, która szybko przekuwa się w niesamowite
relacje. Mężczyzna staje się nie tylko pomocnym pracownikiem, ale
przede wszystkim wspaniałym przyjacielem dla każdego z nich.
Okazuje się być mentorem dla młodych mężczyzn, którzy
zapomnieli o czymś takim jak szarmancja, ale także motorem do
działań tych, którzy chcą odłożyć na bok swoje pasje, aby
ratować rodzinę.
Kiedy
czyta się o tym, że w takiej roli mógłby pojawić się Michael
Caine myśli się, że przynajmniej zabarwił by fabułę swoim
akcentem. Na szczęście, Nancy Meyers postawiła na zupełnie innego
konia i zrobiła tym prawdziwą rewolucję. Niesłychane jest to
zjawisko, wydarzenie, które może całkowicie odmienić opinię o
jednym człowieku, czyli sytuacja, w której widzimy jednego z
naszych ulubionych aktorów słynących z twardych, męskich kreacji,
w całkowicie odmiennej roli. Robert De Niro tak dobrze znany
wszystkim z gangsterskich postaci zamienia się w kochanego dziadka,
pełnego ciepła, ale też i pełnego energii dżentelmena. Po
seansie wydaje się, że nikt inny nie sprawdziłby się w tej roli
tak jak on.
W szczególności, że wraz z Anne Hathaway tworzą
niezapomniany duet. Niczym ojciec i córka, albo ojciec i wnuczka.
Łączy ich coś, czego pozazdrościć może im każdy. Postać Bena
i Jules łączy wzajemny szacunek. Szacunek i lojalność, która
pozwala im wspierać się wzajemnie w każdej, nawet najtrudniejszej
chwili. Wzajemnie napędzają się do zmian, tych pozytywnych
oczywiście i nie pozwalają sobie zapomnieć o tym, co jest
najważniejsze w tej branży, o tym co jest najważniejsze w ich
życiu. Niesamowicie zagrane i świetnie zbudowana, solidna więź,
która przykuwa uwagę i momentami szalenie wzrusza.
Na
szczęście, „Praktykant”
to nie tylko temat związków- momentami dość dołujący, ale
również i chwile na zabawę. Oczywiście już sama koncepcja
zatrudnienia emeryta wśród młodych, to coś zaskakującego i
zabawnego. W szczególności, jeżeli staruszek nie ma bladego
pojęcia o sprzedaży internetowej. Może to stanowić spory powód
do robienia różnego rodzaju dowcipów, ale Nancy Meyers jest
ponadto i stosowane przez nią gagi nie ocierają się o wulgaryzmy i
żarty niskich lotów- wręcz przeciwnie, odnosi się z szacunkiem do
każdego bohatera- jak zawsze ma to w zwyczaju. Dlatego też film
pełen jest subtelności. Humor dostrzec można między wierszami,
między dialogami, między znaczącymi spojrzeniami. Oczywiście,
jest tutaj też masa dosadności, a kumulację emocji stanowi chyba
włamanie do mieszkania matki Jules. Autentycznie ciąg wydarzeń
jest komicznie rozbrajający. I to wszystko za sprawą De Niro i
młodej ekipy składającej się z gwiazd Comedy Central, czyli Adama
DeVine oraz Zacka Pearlmana. Ten drugi zdecydowanie dominuje w
dostarczaniu nam dawki humoru. Jest rewelacyjnym komikiem! Takich
scen nie ma niestety zbyt wiele, ale dzięki temu dostrzec możemy
prawdziwe smaczki.
Najnowszy
film Nancy Meyers to naprawdę bardzo dobre kino dla całej rodziny.
„Praktykant”
oferuje nie tylko humor na wysokim poziomie, którego momentami
trzeba naszukać się w drobiazgach, ale przede wszystkim studium
relacji przy pokoleniowej przepaści. Gdy po jednej stronie barykady
stoi dojrzały, odważny, ale też niesamowicie ciepły mężczyzna
pełen sentymentu jak Robert De Niro, a po drugiej tak żywiołowa
załoga składająca się z uroczej Hathaway, zabawnych DeVine oraz
Pearlmana, to taka produkcja nie może się nie udać. Obraz ma w
sobie wszystko to, aby stać się kolejnym kultowym tworem Meyers,
który wspominany będzie przez lata. Jest to niezwykle inteligentny,
ciepły i zaskakująco rozczulający film, jaki można obejrzeć o
każdej porze dnia i nocy.
Ocena:
8/10
Recenzja
filmu DVD „Praktykant” – dystrybucja Galapagos Films!

Premiera kinowa:
21 września 2015 (Świat) 02 października 2015 (Polska)
Premiera DVD: 05. lutego 2016
Premiera DVD: 05. lutego 2016
Zgadzam się z oceną :) Ciepłym, miły i przyjemny w odbierze filmu. Z tym że ja w DeNiro ciągle widzę Jake'a La Motte z Wściekłego Byka, albo młodego Corleone... :D
OdpowiedzUsuń