NOWOŚCI

czwartek, 5 listopada 2015

Książka #373: Pan Smrodek, aut. David Walliams

      Smród. Odór. Fetor. Te trzy słowa nigdy nie będą kojarzyły się z niczym przyjemnym. Czy jest jednak coś, co potrafi o wiele bardziej zobrazować okropieństwo tych słów? Owszem, jest to jedna z powieści Davida Walliamsa- brytyjskiego pisarza, jurora brytyjskiego „Mam talent” i niezwykle przesympatycznego człowieka, o tytule „Pan Smrodek”.
     Każdego dnia przechodzą obok niego tłumy ludzi, uciekający czym prędzej na smród jaki się wokół niego rozchodzi. Pan Smrodek, takim mianem określany jest bezdomny jednego z brytyjskich osiedli, na którym urzęduje wraz ze swoją psiną- Księżną. Jednak pewnego dnia, dziwne zrządzenie losu posyła w jego kierunku rezolutną dwunastolatkę imieniem Chloe, która jak nic uwielbia snuć najrozmaitsze opowieści. Nierozumiana w domu, szykanowana przez swoje rówieśniczki z klasy, szybko odnajduje przyjaciela w tym niezwykłym, nieposiadającym domu staruszku.  
     Druga książka autorstwa Davida Walliamsa wydana w Polsce przez Dom Wydawniczy Mała Kurka i druga sposobność do zastanowienia się nad szarą codziennością i otaczającym nas światem. Lektury stworzone przez tego uroczego Brytyjczyka, a skierowanie w szczególności do najmłodszych czytelników, to nie tylko niebanalne historie, ale przede wszystkim opowieści z morałem. „Pan Smrodek” to powieść raczej oczywista, nikogo nie powinny zaskoczyć wydarzenia, które się tutaj rozgrywają, a w zasadzie puenta jaką one za sobą niosą. Z pewnością każdy z nas spotkał kiedyś żebraka na ulicy, osobę bezdomną na widok której nie mieliśmy gdzie podziać oczu, a nos chciał uciec w siną dal od smrodu, który otaczał taką osobę. Wówczas bijemy się z myślami czy poratować go złotówką, czy może jednak zakupić coś do jedzenia, bo każdy grosz przełożyłby na coś procentowego do spożycia- ot, takie polskie realia. Często oceniamy takich ludzi przez pryzmat tego jak wyglądają, jak pachną, jak się zachowują, ale rzadko kiedy zdarza nam się pomyśleć o czynnikach, które wpłynęły na taki stan rzeczy. David Walliams właśnie na tym koncentruje uwagę czytelnika, zwraca uwagę na to, że każdy z tych ludzi był kiedyś kimś, mógł być szalonym ministrem, wielkim bankierem, czy też nadzianym lordem. Oczywistym jest, że w każdym jednym kraju skala bezdomności, a także powodów jej wzrostu jest zupełnie inna. Historia pana Smrodka, jest oczywiście niezwykle dramatyczna- to nie ulega wątpliwości, ale nie aż tak skrajna, jak można by oczekiwać. Dominuje tutaj zupełnie inna historia, historia przepełniona stratą, żalem i rozpaczą, historia, która jest w stanie wycisnąć łzę z oka, choć nie zakrawa o sytuację beznadziejną.
     Wątek tajemniczego pana Smrodka nie jest jednak jedynym, który się tutaj przewija. Najistotniejsze jest to, jak wpływa na innych bohaterów powieści Walliamsa. Spotykając na swojej drodze uroczą Chloe całkowicie odmienia jej życie. Nie tylko zmienia jej poglądy na osoby o intensywnym smrodliwym zapachu, ale daje prawdziwą szkołę życia, naukę radzenia sobie w najtrudniejszych sytuacjach. Można powiedzieć, że pojawienie się tego niezwykłego gościa jest dla niej zbawienne. Dla niej i dla jej rodziny, bowiem im także otwierają się oczy na sytuację ludzi bezdomnych i uczy jak nie oceniać innych po pozorach. A te, jak nie trudno zauważyć są dość oczywiste i natrętne. Dzięki swojemu przyjacielowi dziewczynka zyskuje większą pewność siebie, nabiera wiary we własne umiejętności, skrywane talenty, które matka tak chętnie niszczy. Pokazuje jak się bronić, nie za pomocą siły mięśni, a siły swojego umysłu. Stanowi więc to kolejny morał płynący z tej opowieści.
     Autor po raz kolejny pochwalić się może niezwykłą wyobraźnią. Z historii mogącej spotkać nas każdego dnia, tworzy coś dziwnego i na swój sposób urokliwego. Daje postać całkowicie skrajną, biorącą kąpiel raz na rok i to w dodatku w stawie, zamiast stoperów do uszu używającą kozich bobków i preferującą mocno nagryzione czasem pożywienie niżeli rarytasy. Pisze tę opowieść dość płynnie, ponownie używa wykrzykników i ciekawych sposobów na wykreślenie nieartykułowanych dźwięków. Wraz z Quentinem Blake'm – twórcą wszystkich ilustracji w książce, udaje mu się idealnie nakreślić obraz smrodu, który wzbudza obrzydzenie w każdym człowieku. Kiedy Walliams czyni to ohydnymi opisami, Blake szaleje za pomocą swoich obrazów. Tworzy się z tego bardzo spójna i ciekawa całość, która swobodnie oddziałuje na naszą wyobraźnię.
     „Pan Smrodek” to powieść nie naznaczona oczywistością. Traktuje o temacie bardzo ponadczasowym, więc idealnie trafi w gust nie tylko najmłodszych czytelników, ale również i tych starszych. Pozwala odnieść się do naszej zwykłej codzienności i odrobinę zmienić nasze postrzeganie. Choć realia brytyjskie, a polskie to dwie zupełnie odmienne rzeczy, to jednak wartości przekazywane w tej niezwykłej historii są ponad wszelkimi granicami podziału terytorialnego. Jest to opowieść, która wzrusza, która zachwyca i z pewnością w niektórych momentach szokuje. Zaskoczy sympatyków polityki, zadziwi młodych uczniów, a także i rodziców, którzy dostrzegą jej mądrość. Przyjemnie czyta się takie niezobowiązujące teksty, które jednocześnie potrafią tak wpłynąć na wartości moralne.


Ocena: 5/6
Recenzja dla mojego kochanego Kurnika pod nazwą Mała Kurka!
malakurka.pl


Tytuł oryginalny: Mr. Stink / Tłumaczenie: Karolina Zaremba / Wydawca: Mała Kurka / Gatunek: dziecięca / ISBN 978-83-62745-16-6 / Ilość stron: 266 / Format: 140x210mm
Rok wydania: 2009 (Świat), 2014 (Polska)

Prześlij komentarz