Piękne
słońce otulające naszą twarz, wspaniałe antyczne budynki
zapierające dech w piersi, pyszna kawa i makarony, ale przede
wszystkim przystojni mieszkańcy. Nie trzeba wyruszać w swoja
życiową podróż (choć byłoby fajnie!), aby zasmakować gorącego
klimatu, uroku i cudowności Włoch. Wydawnictwo Harlequin pod nową
nazwą HarperCollins Polska jednoczy w jednym tomie trzy przebojowe
romanse o gorącej włoskiej krwi dając im nowy tytuł - „Lato
w Rzymie”.
Trzy różne kobiety na różnym
etapie swojej kariery, z różnymi planami na życie, które łączy
jedno- wakacje w słonecznym Rzymie. Tam każda z nich spotyka
swojego włoskiego księcia z bajki, romantyka, a zarazem zwykłego
uwodziciela. Niezależna Ella zakochuje się w swoim własnym
przewodniku, który skrywa przed nią sekret. Zakochana w Antonio
Isabella staje się przyczyną konfliktu pomiędzy nim a jego bratem.
Natomiast Bethany zostaje wzięta za bogaczkę, gdy podczas
opiekowania się domem pewnej Włoszki poznaje przystojnego i
bogatego Cristiano.
Nie
ma lepszej lektury na błogie lato niżeli lekkie, niezobowiązujące
i bardzo zmysłowe „harlequiny”.
A
gdy już czyta się je skomponowane w jednej książce i związane
tematycznie... to jest coś. Były już klimaty greckie, były
hiszpańskie rytmy, a teraz przyszedł czas na włoską krew. W końcu
nie ma na świecie większych uwodzicieli niż Włosi. Nie mniej,
każda z trzech powieści trzech różnych pisarek romansów mocno
zakrzywia wizerunek prawdziwego, rasowego Włocha. Bo choć ich
zdolność do flirtu, a także temperament jest czymś oczywistym,
tak pochodzenie z rodziny bogaczy nie wydaje się być raczej normą.
Wiadomo jednak, typowa historia romantyczna, niczym nie różniąca
się od disneyowskich wytworów pokazujących, że jedynym celem
kobiety jest znalezienie bogatego i kochającego ją księcia na
białym rumaku. Schemat stary jak świat, wciąż powielany, bo
przecież nie można było bohaterem uczynić jakiegoś biedaka o
przeciętnej urodzie. Kto by to wtedy czytał? Która kobieta z pasją
zaczytywałaby się w scenach erotycznych, gdyby nie był to piękny
i opalony człowieczek? Tanie chwyty, które są idealne na
odmóżdżenie.
Takie
własne są te historyjki. Z jednej strony naiwnością i
melodramatyzmem przebijają najlepsze telenowele, ale z drugiej
potrafią wprowadzić również sporo zamieszania i porządnie
namieszać w ludzkich emocjach. Nie ma tutaj mowy o beztroskiej
zabawie. Podczas „Trzech
dni w Rzymie”
dzieje się bardzo dużo. Niezobowiązujący seks, wycieczki po
najważniejszych zabytkach, zaraźliwa wręcz chęć pochłonięcia
każdego centymetra rzymskich uliczek i budowli. Jednocześnie przy
tej sielance porusza się również temat zdrady i trudności z
ufnością wobec nowych osób. „W
cieniu Kapitolu”
to zupełnie inny rodzaj rozrywki. Nie ruszymy już uliczkami
wiecznego miasta, skupimy się za to na ognistym temperamencie
Włochów. Konflikt w rodzinie bogaczy, to nie jest coś
niespotykanego. Dodając do tego kobietę z sekretem, dodając do
tego włoskich członków rodziny, emocje mamy gwarantowane. Jednakże
pomimo wszystko ten niezrozumiały wątek zdrady... serio? Skąd to
się wzięło?! „Rzymskie
noce”
z zupełnie innej strony uderza w temat bogaczy i Rzymu. Sytuacja
niczym z „Pokojówki
na Manhattanie”.
Uzurpowanie sobie praw do bycia bogatym, aczkolwiek nie z
premedytacją. Zaskakująco ciekawe, w szczególności, że tworzą
się z tego problemy na miarę światową. Kolejny niezrozumiały
konflikt nie mający logicznych podwalin. Wszystkie te historie mają
wspólny mianownik i to nie tylko pięknych mężczyzn, ale trzeba
pamiętać też, że muszą być bogaci, bo przecież na innych nie
spojrzymy, a z drugiej strony jest jeszcze jeden maleńki sekret,
którym kończy się każda z tych minipowieści. O dziwo, nie
szokuje to, aczkolwiek trzeba przyznać, że jednak najlepiej ze
wszystkich prezentuje się Kate Hardy.
Każdej
z autorek udało się wykreować dość mocno charakterystyczne
postaci. Takich ludzi spotkamy w każdym „harlequinie”.
Piękni, młodzi i bogaci! Jak zawsze z problemami, bo przecież...
kto ich nie ma. Na dokładkę solidna dawka słońca, wspaniałych
widoków i przepysznych potraw, aby najwyraźniej wszystkie kobiety
od razu po lekturze spakowały walizki po brzegi i kupiły bilet na
pierwszy lepszy pociąg do Włoch. Każdy marzy o takiej podróży
życia. Dla tych jednak, którzy póki co nie mogą sobie pozwolić
na takie wakacje pozostaje wziąć książkę w swoje ręce i
spróbować się rozluźnić, i poczuć tak, jakbyśmy siedzieli na
słonecznej włoskiej plaży. Akurat to, „Lato
w Rzymie”
jest w stanie nam zapewnić!
Ocena: 4/6

Rok wydania: 2010, 2011, 2012 (Świat), 2015 (Polska)
Kup
książkę: Ravelo
Prześlij komentarz