Pozostając
w klimacie dystopijnej literatury, postanowiłam sięgnąć po tytuł,
na który zapatrywałam się od dłuższego czasu, choć nie do końca
ciągnęło mnie do startu. Rachel Cohn od lat tworzy bestsellerowe
powieści. Aktualnie na rynku ukazała się książka jednego z
pisarzy, z którym udało jej się tworzyć. W końcu postanowiła
sięgnąć po literaturę młodzieżową z wątkiem dystopii w tle.
„Beta”,
czyli historia miłosna o klonach i ludziach.
Świat przyszłości. Ludzie
żyją na luksusowych wyspach, a jeżeli umierają do świata
trafiają ich klony. Istoty wykorzystywane w roli służących,
mających za zadanie spełniać zachcianki swoich panów. Jednym z
klonów jest Elizja, choć jest zupełnie innym tworem genialnej pani
doktor- wersją beta klona nastolatki. Potrafi czuć, potrafi sama
myśleć, posiada również nikłe wspomnienia swojej Pierwszej.
Takich jak ona nazywa się Defektami, dlatego musi ukrywać swoją
prawdziwą osobowość. Trafia w ręce jednych z najbogatszych ludzi
na Dominium.
Powieści dystopijne stały się
bardzo męczące. Tak, jak i wątki zmierzchowe, tak jak i motywy
erotyczne, tak też i postapo musiało mi się w końcu przejeść.
Autorzy prześcigają się w pomysłach, jak jeszcze bardziej
urozmaicić czytelnikowi życie, co jeszcze dołożyć do bogatego
świata dystopijnego. Opowieści o klonach? Tego chyba jeszcze nie
było. Przynajmniej nie w książkach. Aczkolwiek sci-fi pomieszana z
romansem? To już, niestety, nie pierwszyzna. Jest to dość oklepany
temat jeżeli startuje się do młodzieży. Tym sposobem pisarze
liczą na to, że trafią do szerszego grona odbiorców. O dziwo,
patent się sprawdza- przynajmniej na tyle, na ile to możliwe w
polskich realiach.
Fabuła nie jest zbyt mocno
skomplikowana, ale muszę przyznać, że zawsze gdy do akcji wkracza
genetyka i zbyt skomplikowane, wymyślne nazwy, zaczynam się gubić
w pomyśle autorów. Nie mniej, Rachel Cohn przedstawia to jakoś
bardziej znośnie. Nie używa aż tak wykwalifikowanego języka wobec
czego można czerpać więcej radości z lektury. No, ale... od
początku. Powieść porusza przede wszystkim wątek klonowania,
który nawet i w realnym świecie wzbudza całą masę kontrowersji.
Autorka próbuje nas oswoić z taką wizją świata, ale przede
wszystkim pokazuje, że jej wizja nie jest taka niemożliwa do
zrealizowania. A gdyby tak się stało? Czy taka forma traktowania
klonów różni się czymkolwiek od niewolnictwa? Niekoniecznie!
Przypomina to najnowszy serial amerykańsko-brytyjskiej kooperacji
stacji AMC oraz Channel 4, tylko, że tam zamiast klonów są
syntetyczne roboty. Założenie jednak jest to samo. Słudzy, którzy
pracują w różnych sferach życia- opiekują się dziećmi, domami,
ale służą również do zaspokajania seksualnych zachcianek ludzi.
Tak bardzo jest to do siebie podobne, że aż szokujące. Tutaj
całość skupia się na nastolatkach, bowiem Elizja jest właśnie
nieletnia. Zmuszana do wielu rzeczy, których nie chce robić.
Próbująca odnaleźć się w nowej rzeczywistości i szukająca
własnej osobowości. Mogłoby się to sprawdzić, gdyby nie było
potraktowane aż tak powierzchownie. Do tego dokłada się wątek
romantyczny, który jest ledwo dostrzegalny. Teoretycznie ma to być
schemat typu śmiertelniczka zakochała się w wampirzu. Tutaj
zastąpione zostaje założeniami człowiek i klon. Choć klon też
człowiek, ale mniejsza... Romans ten ani jest zbytnio płomienny,
ani specjalnie porywający. W zasadzie to mocno subtelny, delikatny,
opierający się w głównej mierze na tajemnicach. Szaleństwa w tym
jest mało, a jedynym problemem wydają się być zakazane emocje, bo
przecież klony nie powinny kochać.
Nie
ma tutaj większej rebelii, aczkolwiek przyznać trzeba, że
rozwiązanie patowej sytuacji mocno szokuje. Kto by się spodziewał
takiego rozwoju sytuacji? No na pewno nie ja, na pewno nie czytając
tego typu książkę. Może nawet i nie w tym życiu, w literaturze
dla młodzieży, taka makabra. Rozlewu krwi nie ma za wiele, ale być
może powodem jest fakt, że to dopiero pierwszy tom z cyklu. Może
będzie tak jak w innych seriach, może to dopiero wstęp do
prawdziwej akcji, do prawdziwego rozlewu krwi, do prawdziwych
wzruszeń. Może tak, może nie. Czas pokaże, choć ciężko
stwierdzić kiedy, bo w USA już szaleją na punkcie tomu drugiego, a
u nas? Dopiero październik. Całe szczęście, bowiem finał
„Bety”
pozostawił sporo nadziei, otworzył nowe ścieżki, a ich śledzenie
może okazać się naprawdę pasjonujące.
Ocena: 4/6

Rok
wydania: 2012 (Świat), 2013 (Polska)
Prześlij komentarz