NOWOŚCI

niedziela, 26 maja 2013

1049. Wieczór panieński, reż. Leslye Headland


Oryginalny tytuł: Bachelorette
Reżyseria: Leslye Headland
Scenariusz: Leslye Headland
Zdjęcia: Doug Emmett
Muzyka: Andrew Feltenstein, John Nau
Kraj: USA
Gatunek: Komedia
Premiera: 10 sierpnia 2012 (Świat) 14 września 2012 (Polska)
Obsada: Kirsten Dunst, Isla Fisher, Lizzy Caplan, Rebel Wilson, James Marsden, Adam Scott, Kyle Bornheimer, Hayes MacArthur


    Ostatnia noc wolności przed zmianą stanu cywilnego sprawia, że niektórym ludziom odbija palma. Bardzo często odchodzi się już od tradycyjnych spotkań w gronie przyjaciół rozgrzanych tańcami policjantów, czy pielęgniarek. O fatalnych sytuacjach podczas takich imprezowych wieczorów opowiadano w „Kac Vegas”, a także „Druhnach”. Młoda Lesley Headland także poszła tym tropem tworząc historię pewnego „Wieczoru panieńskiego”, naćpanych lasek i rozdartej sukni ślubnej. I już po kilku minutach seansu widz krzyczy wniebogłosy „Dlaczego?!”.

     Regan, Katie, Gena i Becky (Kirsten Dunst, Isla Fisher, Lizzy Caplan, Rebel Wilson) to najlepsze przyjaciółki z liceum, niegdyś okrzyknięte tytułem 'B-faces'. Teraz przed nimi wielkie wyzwanie- ślub jednej z nich, tej przez wszystkich uważanych za najbrzydszą- Becky. Regan zostaje druhną honorową i prędzej padnie trupem niż pozwoli, aby coś posypało się na ślubie. Jednakże jest to dla niej nie lada wyzwaniem, gdyż liczyła na to, iż to ona pierwsza wyjdzie ze stanu panieńskiego. Cała czwórka spotyka się na wieczorze panieńskim, który choć niepozornie się zapowiada kończy się dramatem. Kiedy Becky dochodzi do siebie, pozostała trójka stara się uratować suknię ślubną. Wszystko to przy pomocy mężczyzn- drużbów pana młodego, a także przy akompaniamencie używek oraz swoich własnych problemów.
     Coś jest mocno nie tak z tym filmem. Po seansie zaczynam się zastanawiać czy sama reżyserka i scenarzystka nie była pod wpływem pisząc i kręcąc ten marny film. „Wieczór panieński” to naprawdę licha podróba słabych „Druhen” choć z bardziej znaną obsadą. Okazuje się jednak, że znane i lubiane twarze to nie wszystko, aby zrobić dobry film, bo nawet i one nie uciągną prawdziwej tragedii, jaką jest fabuła tego filmu. Zaskakujące jest to, jak wiele problemów może spowodować jedna, ta najważniejsza sukienka w życiu. Jeszcze bardziej szokujące jest to, że fabuła kręci się jedynie wokół tego wątku. Poraża ograniczona wyobraźnia scenarzystki, która nie potrafiła zbudować żadnej historii wokół sukienki. Sprowadza więc to film to głupawej walki z czasem o ratunek dla kreacji przy włączeniu do tego wszystkich problemów bohaterek biorących udział w tym wyścigu. Do tego dochodzą zaćpane laski, kluby ze striptizem, przygodny seks i brak w tym jest jakiejkolwiek logiki. Trudno stwierdzić o czym tak naprawdę jest ten film. Stawiałabym na destabilizację umysłową bohaterek i kobiet dotkniętych przez los oraz własne chore ambicje.
     Regan to totalna despotka, całkowicie walnięta kobieta, która musi wszystko kontrolować, bo inaczej świat walnie jej na głowę. Nie potrafi całkowicie cieszyć się ze ślubu przyjaciółki, gdyż marzyła o tym, że to właśnie ona pierwsza stanie na ślubnym kobiercu. Gena z fatalną przeszłością, w której jej były zniszczył jej życie. Wredna wywłoka, niemalże nimfomanka. Wulgarna, nieokrzesana- chyba najciekawsza ze wszystkich. No i na koniec ta najgorsza, najgłupsza i najbardziej wkurzająca – Katie. Dziewucha wiecznie zalana w trupa, bądź zaćpana niemalże do nieprzytomności. Najbardziej irytująca postać wszech czasów i do tego z tak słabym aktorstwem Isly Ficher. Kristen Dunst jakoś sobie poradziła, chociaż to Lizzy Caplan skupiła całą uwagę widza. Była przede wszystkim zabawna, taka totalnie luzacka.
     Męska część ekipy mogłaby w ogóle wyparować. James Marsden zagrał dość dziwaczną postać, która narobiła wiele szumu, ale skończyło się raczej dość nijako. Nie było na kim oka zawiesić, choć niektórzy byli całkiem przyjemni w odbiorze, jak chociażby Kyle Bornheimer. Heyes MacArthur super ciachem?! Nie na mojej planecie!
    Narzekałam przy „Druhnach” przeokropnie. Pamiętam to. Jednakże to co daje nam Leslye Headland woła o pomstę do nieba! Litości, czy to miała być komedia? Czy to miał być film z przesłaniem? Nawet jeżeli stworzono to tylko dla rozrywki, to nie wiem, jak bardzo pokręconym trzeba być, aby kogoś bawiły takie cyrki. Dawno nie widziałam tak marnego filmu jak „Wieczór panieński”, a zapowiadał się tak dobrze. I pomyśleć, że to dziewczyny okazują się być bardziej obleśne i wulgarne niż mężczyźni. Całkowicie bezsensowna breja, która robi z mózgu miazgę. Co się dzieje z tym światem?!
Ocena: 2/10

Film możecie obejrzeć w Strefie VOD!

4 komentarze :

  1. tey jestem rozczarowana tym filmem, a moglo byc tak fajnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi się bardzo podobał. Wprawdzie lubię i The Hangover, i Bridesmaids, ale z tych wszystkich pre-weselnych filmów, to Bachelorette chyba uznałbym za najlepszy. Podobało mi się, że film Headland poszedł najdalej w takim smolisto-czarnym poczucie humoru, i aktorsko, jest z tej trójki najlepszy. Kirsten Dunst zgrała jedną z najmocniejszych ról w swojej karierze (do tej pory to raczej miałem o niej średnio pochlebną opinię), a Lizzy Caplan i Isla Fisher zawsze świetnie wypadają w takich komediach, i ten film nie był wyjątkiem. To nie jest prawda, że film nie ma fabuły poza ślubną sukienką, jest chociażby jeszcze historia związku między Caplan i Adamem Scottem. Zresztą sama sytuacja z rozdartą sukienką to raczej pretekst do zapoznania się z bohaterkami, nie stanowi całego sensu filmy. No i to była śmieszna komedia, przynajmniej wg mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Agniecha to i tak wysoką ocenę dałaś u mnie film dostał 1/10 - Wieczór panieński to film do cna słaby, lichy, marny, mizerny, kiepski, po prostu niedobry. Brakuje mu tylko podtytułu „Kobiety, które nienawidzą kobiet”. Zdarzyło mi się już opuścić salę kinową przed końcem filmu mającego być komedią (przykładem „Pożyczony narzeczony”) tym razem postanowiłem wytrzymać, wyszedłem z seansu z tarczą, zadowolony, że to wyłącznie 90 minut i był to jedyny powód do zadowolenia. Masakra! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się, film mega słaby... Byłem w szoku, że Kirsten Dunst zagrała w tym gniocie...
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń