NOWOŚCI

niedziela, 24 października 2010

042. Osaczony, reż. Florent Emilio Siri

Oryginalny tytuł: Hostage
Reżyseria: Florent Emilio Siri
Scenariusz: Doug Richardson 
Zdjęcia: Giovanni Fiore Coltellacci
Muzyka: Alexandre Desplat
Kraj: Niemcy / USA
Gatunek: Thriller
Na podstawie: powieści Roberta Craisa
Premiera światowa: 09 marca 2005
Premiera polska: 16 września 2005
Obsada: Bruce Willis, Rumer Willis, Kevin Pollak, Michelle Horn, Jimmy Bennett, Ben Foster, Jonathan Tucker, Marshall Allman 

    Policyjny negocjator, Jeff Talley (Bruce Willis), po nieudanej akcji odbicia dzieci spod rąk porywacza odchodzi z pracy w Los Angeles i przenosi się do małego miasteczka. Pewnego dnia trzech młodych przestępców włamuje się do prywatnej posesji. Nie wiedzą jednak, że dom to prawdziwa twierdza warta miliony dolarów. Przerażeni biorą zakładników. Do akcji wkroczyć musi Jeff Talley. Robi wszystko, aby odbić dzieci znajdujące się w posesji oraz musi odnaleźć znajdujący się w domu film,  bo inaczej jego żona i córka zginą.
    Akcja filmu trochę mnie męczyła. Niby coś się dzieje, ale w takim tempie, że normalnie można zgłupieć. No nie mówię były fajne sceny, które nadawały filmowi troszkę szybkości, ale to nieliczne. 
    Napięcia nie było prawie w ogóle, oprócz niektórych momentów, dla przykładu: odbicie dzieciaków z posesji, prywatna akcja Jeffa na wydostanie jego rodziny z rok porywaczy. Te niektóre momenty są bardzo stresujące. 
    W filmie było duużo brutalnych scen, dużo rozlewu krwi i to dość przesadnej. Nie oszczędzano nawet dzieci, zamordowane, zakrwawione, po prostu okropność. 
    Bruce Willis znowu w akcji. Trochę przereklamowali jego rolę w tym filmie, ale w sumie Bruce zawsze dobrze gra i o tym zdania nigdy nie zmienię. Trochę dobiło mnie to przereklamowane pojawienie się córki Bruca Willisa, pojawiła się aż tylko na końcu gdy ją ratował, no ale niech będzie. Fascynującymi postaciami są sami młodzi porywacze w szczególności Mars, istne zło wcielone.
    Film podobał mi się, momentami troszku się nudziłam, ale ogólnie było oki. Nie wiem czy to za sprawą Bruca czy nie. Jak to powiedział mój chłopak "do kina nie opłacałoby się na to iść".

Prześlij komentarz