NOWOŚCI

wtorek, 27 grudnia 2016

Książka #426: Szczuroburger, aut. David Walliams

      W karierze każdego artysty przychodzi czas na twór, który może okazać się jego najsłabszym. Brytyjski pisarz o uroczym poczuciu humoru- David Walliams, za bardzo przyzwyczaił nas do powieści dziecięcych, z których płynął oczywisty morał. Przyszedł jednak czas na książkę, która bardziej zadziwia brutalnością niż ma coś wnieść w nasze żywota. A tytuł jej… Szczuroburger”.
      Mała dziewczynka imieniem Zoe mieszka wraz ze swoim ojcem i nieznośną uzależnioną od krewetkowych prażynek macochą. Szkolne życie to ciągła udręka z powodu dręczącej jej Tiny. Jedynym pocieszeniem staje się mały chomiczek o fikuśnym imieniu Pierniczek, którego Zoe wytresowała i oswoiła jako swojego przyjaciela. Niestety, pupil ginie w tajemniczych okolicznościach, a dziewczynka pogrąża się w rozpaczy. Wtem pewnego dnia spotyka na swojej drodze uroczego szczurka, którego przygarnia. Nie spodziewa się, że przyniesie jej on tyle zmartwień, a także rzuci jej pod mieszkanie obwoźnego sprzedawcę najgorszych burgerów na całej planecie.
      Najnowsza książka Davida Walliamsa okazała się być niezwykle zaskakująca. Co dziwne, z zupełnie innych powodów niż można było się spodziewać. Szczuroburger” zdecydowanie różni się od poprzednich książek autora, aczkolwiek odrobinę dotyka tematycznie Demonicznej dentystki”. Nie jest to typowa lektura z typowym przekazem, ale Walliams nigdy nie trzymał się utartych schematów. Wciąż jest to literatura dziecięca, gdzie najważniejszą rolę odgrywa dziecko. Nadal jest to historia z tego samego miasta, bo hinduski sklepikarz Raj rządzi! Co się więc zmienia? Sama historia. Początkowo to typowa opowieść o dziewczynce, która traci swoje zwierzątko. Z czasem poznajemy kluczowe problemy małej Zoe jakimi są nie tylko bycie ofiarą szyderstw rówieśniczki, ale konieczność odnalezienia się w świecie, w którym zabrakło jej matki. Autor skupia się na problematyce tej straty, która oddziałuje na wszystkich bliskich. Z drugiej zaś strony w ciekawy sposób przemyca dorosłe wątki chociażby bezrobocia i jego konsekwencjach, dzięki czemu książka wydaje się ciekawsza. Te początki jakby zupełnie rozmijają się z tytułem, wskazującym na coś innego. Aż w końcu pojawia się obwoźny sprzedawca hamburgerów. I choć wydawca załącza kupon na burgera z wozu Burta, ale spokojnie przestał być ważny 30 lat temu, to zdecydowanie odradzam korzystanie z niego. W szczególności, że za Burtem podąża historia, która zmrozi krew w żyłach i najwięksi twórcy kryminałów nie wpadli by na taką makabrę. Czy można bardziej zniechęcić młodych ludzi do jedzenia tego fast foodowego specjału? Chyba nie. Pozostał więc motyw moralizatorski? Owszem! Czy pojawił się wątek grozy? Jak najbardziej!
      Autor wciąż tworzy niebanalne opowieści, z których aż wylewa się jego niewybredne poczucie humoru. Nie jest to może dowcip, z którego można boki zrywać, wpływa raczej na ogólny odbiór powieści. W akompaniamencie rysunków Tony’ego Rossa tworzy się z tego niezła satyra, która bardziej ma wyśmiewać niektóre zachowania niż rzeczywiście się z nich śmiać. Ich przerysowany charakter wprowadza sporo niedowierzania, sprawiając wrażenie jakby była to powieść fantastyczna a nie przygodowa z wątkami dramatycznymi.
      “Szczuroburger” to powieść o bardzo wielu twarzach. Niektóre z nich zaskoczą młodych czytelników mniej, inne bardziej, szczególnie tych przyzwyczajonych do poprzednich historii autora. David Walliams znów tworzy charakterystycznych antagonistów, nadając im mocno groteskowy wydźwięk. Gdzieś w trakcie tej opowieści o radzeniu sobie ze stratą bliskiej osoby, a także stawianiu czoła trudnej codzienności wypełza na wierzch odrobina makabry i obrzydzenia, która zmieni nasze spojrzenie na szczury i burgery.


Ocena: 5/6
Recenzja dla domu wydawniczego Mała Kurka!

malakurka.pl


Tytuł oryginalny: Ratburger / Tłumaczenie: Karolina Zaremba / Wydawca: Mała Kurka / Gatunek: dziecięce, przygodowe / ISBN 978-83-62745-22-7 / Ilość stron: 320 / Format: 136x208mm
Rok wydania: 2012 (Świat), 2016 (Polska)

Prześlij komentarz