Genndy
Tartakovsky od dawien dawna potrafił przykuć uwagę młodych
widzów, dostarczając im nie lada rozrywki. Twórca największych
hitów klasycznego Cartoon Network już w 2012 roku udowodnił, że
dobrze wychodzą mu również pełnometrażowego produkcje, bowiem
właśnie wtedy wszyscy- mali i duzi widzowie, mogli cieszyć oczy
wielkimi strachami zamieszkującymi „Hotel
Transylwania”. Po trzech
latach, kiedy młodzi już trochę podrośli powraca do starego hitu,
aby przekazać banalne mądrości życiowe.
Pomimo
różnic rasowych, jakie dzielą Mavis, Jonathana (Agnieszka
Mrozińska, Paweł Ciołkosz)
oraz ich rodziny ta dwójka postanawia połączyć swoje życie na
zawsze. Po pewnym czasie na świecie pojawia się mały Dennisek,
który staje się oczkiem w głowie matki, a także Draculi (Tomasz
Borkowski). Jego
największym marzeniem jest to, aby mały rudowłosy bobas okazał
się być wampirkiem. Wkrótce malec osiągnie piąty roczek, a wtedy
będzie już za późno na obudzenie w nim potworka. Dlatego też
Dracula wpada na plan wysłania córki i jej męża na wakacje, a sam
wraz z potwornymi przyjaciółmi robi wszystko, aby Dennisowi wyszły
wampirze kły.
„Hotel
Transylwania 2”, tak oto
powracają na ekrany nasi ulubieni, ale też i przerażający
bohaterowie. Kiedy pierwsza część przygód Draculi i jego
potworniastych przyjaciół skupiała się na uprzedzeniach potworów
i strachem przed ludźmi, tak druga odsłona prezentuje niemalże
całkowitą symbiozę tych dwóch różnych gatunków. Wystawienie na
ciężką próbę podczas wesela, które okazało się być chyba
najbardziej dowcipnym z całego filmu wraz ze zdjęciami
niewidocznych wampirów, tańcami z galaretowatym blobem, czy
smakowaniem rozkrzyczanego, nawiedzonego tortu. Potem tylko myśl o
tym, czym jeszcze mogą zaskoczyć nas twórcy. Oczywiście, niczym
szczególnym, bowiem nie wszystkie uprzedzenia znikają, a próby
sprawienia, aby ludzki chłopaczek stał się wampirem wydają się
bardziej męczące niżeli zabawne- choć trzeba przyznać, że lot
ze straszliwej wieży robi spore wrażenie.
Całe to wymuszanie
zmiany rasowej nie pozostaje bez wpływu na relacje pomiędzy
kochającymi się Drakiem i Mavis. Smutne jest naruszenie zaufania,
utraty kontroli nad życiem, co ostatecznie emocjonalnie rozbraja na
widok rozpadającej się rodziny. Wszystkie te emocje, wszelkie zadry
ujawniają się kiedy pojawia się zupełnie inna postać- bardzo
klasyczna i o wiele bardziej mroczna niż wszystkie te monstra razem
wzięte, innymi słowy- pradziadek! Trzeba przyznać, że jego
pojawienie się, wraz z pomocnikami, dostarczyło sporo mroku i
strachu, przez co małe dzieciaczki na sali mogłyby się mocno
przestraszyć- w końcu, to nie to samo co Drak i jego ekipa.
Produkcja Tartakovsky'ego po raz kolejny zachwyca swoim wyglądem.
Postacie nadal pozostają starannie dopracowane, pojawiają się
również nowe twory, o wiele bardziej makabryczne- co daje spore
pole do popisu animatorom. Nie mniej, nic bardziej nie irytuje w tego
typu filmach, jak nie zachowanie podstawowych zasad fizyki, bo
serio... czy nie można było zrobić opadającego welonu i peleryny
Draka kiedy wraz ze swoją córką tańczył na suficie? No serio
ludzie! Grawitacja i te sprawy, nie żeby małe dzieciaczki zwracały
na to uwagę. Oczywiście ponownie rozczulają postacie latających
nietoperków, aczkolwiek nie poznaliśmy całkowitego uroku tych
stworzeń, dopóki nie zobaczyliśmy nowego, a ten opatrzony został
figlarnym kędziorkiem! Co to był za widok. Niestety, także i od
strony wizualnej film został za bardzo przerysowany, bo pojawiła
się tutaj o dziwo walka, która niemalże przypominała starcie
Avengers z robotami Ultrona. Serio.
Nie
mogę powiedzieć, że film nie był udany, jednakże nie wzbudzał
aż tak wiele sensacji, co pierwszy film. Niestety, nie był na tyle
przebojowy, ani na tyle zabawny, choć ponoć wiele ludzi śmiało
się do rozpuku. „Hotel Transylwania 2”
momentami wzbudzał zainteresowanie, zdarzało mu się również i
rozśmieszyć widza, ale w moim mniemaniu zdecydowanie za często
nużył. Przeciąganie akcji na siłę, wtrącanie wątków
całkowicie zbędnych- niekoniecznie wyszło to produkcji na dobre.
Oczywiście, czołowe postacie dalej frapują, dalej potrafią
rozbawić, ale to niestety nie wystarcza, aby udźwignąć całą
produkcję. Kontynuacja wypada zdecydowanie gorzej od pierwowzoru, a
może po prostu ta fascynacja gdzieś uciekła?
Ocena:
6/10

Premiera: 21 września 2015 (Świat) 09 października 2015 (Polska)
Pierwszą część widziałam i podobała mi się. Dlatego też z pewnością skuszę się na kontynuację. Szkoda, że jest słabsza, ale często tak bywa, że następne części nie dorównują tym pierwszym :)
OdpowiedzUsuńPS. To starcie rodem z Avengers: Czas Ultrona mnie zaintrygowało :D
UsuńNo niestety, to starcie było akurat w tym wypadku mocną przesadą. Film można obejrzeć, bo to zawsze trochę humorku Draka i Dennisowicz, ale jakoś bym się do tego nie rwała na Twoim miejscu. I niestety, tak jak mówisz, dwójka nie dorównuje poprzednikowi, ale i tak przyjemnie się ogląda.
Usuń